Zaroiło się od analiz na X dotyczących BTC, że zaraz będzie po 30 000 usd.
Trzeba sprostować te przepowiednie.
Każdy kto zna analizę trendu patrząc na wykres MN widzi, że właśnie wpakowaliśmy się we wsparcie.
Do tego mamy jeszcze rejon 82-85000 gdzie przypada dołek. Nie żadne 75000.
Dopóki te poziomy nie są przełamane to mamy zwykłą korektę a artykuły typu będzie lecieć na 30 000 usd mają za zadanie sprawić, abyście sprzedali tanio swoje BTC.
Obecnie należy obserwować obszar 106-110 000 usd który działa jako opór.
Jeżeli kurs będzie miał problem z przejściem tego poziomu dopiero wtedy możecie być pewni, że trend zmieni się na spadkowy.
Na każdym interwale jest zresztą inaczej, ale MN jest dla Was bazą, bo najmocniej wyznacza wsparcia i opory.
Tak więc jeżeli nie sprzedaliście po 120 000 to tym bardziej nie sprzedawajcie po 95000 bo to jest nielogiczne. Sprzedaje się zawsze po najwyższej cenie a odkupuje taniej. Każdy sam sobie wyznacza cenę najwyższą oraz kiedy jest tanio:D Lepiej to wychodzi tym którzy rozumieją analizę trendu.
Dla nieświadomych polecamy podstawy na Youtubie.

Dino nadal spada mimo iż sieć rozwija się w dobrym tempie.
Ale czy należy się martwić, gdy cena akcji spadła ledwo 20%?
Raczej nie. NVIDIA też po splicie była przez chwilę po niższej cenie.
Dino po dobrych wynikach robi niższe poziomy, bo rynek przyzwyczaił się, że co wyniki to będą lepsze.
Taki idealny świat nie istnieje. Jeżeli ktoś wierzy w spółkę lub inwestuje długoterminowo to oczywiście wykorzystuje te niższe ceny do kupowania akcji.
Jedynym zagrożeniem jest na dziś bańka na AI, która jeśli pęknie to sprowadzi duże spadki na NASDAQ i pewnie też na innych giełdach.
Prognozy dla SP500 są jednak nawet na 7700 w ciągu 3 lat.
Tak więc nie ma się co martwić, że można coś kupić taniej.
Pewne jest, że za jakiś czas poziomy w rejonie 52 zł zostaną osiągnięte. Jeżeli nie to znaczy, że mamy albo krach albo recesję. Warto natomiast pamiętać, że ludzie z Dino będą korzystać zawsze, tak jak ze stacji benzynowych. Bieżące potrzeby bowiem zawsze należy zaspokajać ewentualnie w mniejszym zakresie jeżeli oszczędzamy pieniądze.
Patrząc na mapę Warszawy i okolic widać, że jest jeszcze potencjał do rozwoju sieci. Całe południe i wschód jeszcze Dino nie ma a w mniejszych miejscowościach nadal sklepy są stawiane. Przychody więc rosną a zyski jeżeli zaskoczą to zobaczymy ruch do góry. Żeby więc móc coś zarobić należy kupować akcje jak są tanie. To, że mogą być jeszcze tańsze nie ma znaczenia. Trzeba przecież przestraszyć ulicę, aby myślała, że będziemy spadać niżej i wtedy sprzedała nam tanio akcje. To działa od lat tak samo.
Weźmy sobie ostatnie spadki na akcjach Orlenu. Ile tygodni spadku, aby wszystkich nabrać a następnie już prawie rok wzrostów.
W najbliższych tygodniach trzeba się szykować na turbulencje na rynkach światowych. Końcówka roku będzie bardzo ciekawa – USA może zaatakować Wenezuelę, wyjdą prawdopodobnie 20 listopada zaległe dane NFP i CPI w USA, może pęknąć bańka na AI oraz BTC może spadać do samego dna.
Wysyp analiz i zdjęć na portalu X jest przerażający. Do tego problemy amerykańskich banków regionalnych sprawiają, że trzeba siedzieć na gotówce, bo będą okazje. Uważajcie też na informacje w stylu, że Buffett kupił google na szczycie – to są fake news. Aby się dowiedzieć, że coś kupił musicie do niego zadzwonić:D
Wracając do Dino najbliższe poziomy to rejon 44-46 zł. On będzie działał jako opór przez najbliższy czas.
Wynika to ze zwykłej analizy trendu. Jak nie wiecie co to trend to skorzystajcie z video na kanale Yotube dla https://www.swiecejaponskie.pl/

Złoto rośnie jak szalone a przecież jest ograniczona ilość złota . Skoro jest ograniczona ilość to każdy nie może kupić.
I wierzycie, że nagle każdy chce je kupić skoro rośnie? Aby rosło ktoś musi kupować. A gdzie ma kupić skoro jest go mało.
Prawdopodobnie wzrosty nie wynikają jednak z zakupów tylko z zamykania pozycji krótkich na spadek ceny.
Wzrost jednak jest spektakularny i przypomina lub jest bańką spekulacyjną. Jest to jednak 9 tydzień wzrostów beż żadnego zatrzymania. Zasadniczo codziennie jesteśmy wyżej.
Jakim więc cudem nikt nie sprzedaje i nie realizuje zysków. I jakim cudem złoto rośnie a dolar się nie osłabia.
Jak widać wątpliwości jest wiele i z pewnością za jakiś czas ktoś będzie próbował to nam po fakcie wyjaśnić.
To co jednak zwraca uwagę to volumen transakcji, który nie rośnie. Największy był kilka dni temu co może oznaczać spadki w najbliższym czasie.
Rynek zarówno akcyjny jak i surowcowy jest w absolutnym szale.
KGHM urósł o 60 zł w 2 tygodnie, giełdy rosną od 3 lat, a złoto rośnie bez najmniejszego uzasadnienia.
Takie środowisko mówi doświadczonym inwestorom – bądźcie cierpliwi – odchylenia muszą wrócić do normy.
Niestety wiele osób straci na tym pieniądze.
Nie rośnie Bitcoin co też jest pewnego rodzaju przepowiednią.
Co ciekawe złoto będzie w najbliższym czasie świetną choć ryzykowną inwestycją na spadki ceny.
Punkty swap bowiem są dodatnie i pozycję można sobie spokojnie trzymać jeżeli mamy na to ochotę nawet kilka lat. Co do zasady jednak zyski z pozycji krótkich będzie można zamykać już w rejonie poprzednich szczytów.
Czy jednak w tym lub przyszłym roku te poziomy zobaczymy to się okaże.
Spekulanci nawet jak dobrze rozłożyli pozycje są dziś mocno zdziwieni tym co się dzieje.
Niebezpieczne jest to, że nikt nie wie o co chodzi poza kilkoma większymi instytucjami.
No i dlaczego Prezes Glapiński milczy? Dlaczego się nie chwali ani nie sprzedaje złota skoro zarobił?
Te i wiele innych tajemnic zostanie wyjaśnionych jak już cena złota spadnie.
Wysyp artykułów tłumaczących dzisiejszą bańkę będzie masowy:)
Na dzień dzisiejszy chyba nikomu nie przyjdzie do głowy kupno:)
Oczywiście żartuję – masa ludzi kupuje na tej górce, bo nie mają pojęcia co robią.
Zasada jest prosta, kupuj to co tanie a nie to co drogie.

Obecna sytuacja na indeksie NASDAQ jest skrajnie niebezpieczna. Mamy 7 miesiąc wzrostów.
Takiej sytuacji nie było już dawno. Udział w obecnej sztucznej hossie i kupno po takich wzrostach może się źle skończyć dlatego zalecana jest najwyższa ostrożność.
Indeks nie robi bowiem żadnej normalnej korekty i jest to anormalna sytuacja. Sytuacja gospodarcza wydaje się być daleka od idealnej. Kasy wydaje się być za to tak dużo, że rynek nie ma co z nią robić.
Rynek jest totalnie inny niż jeszcze 2 lata temu. Skala wzrostów jest nieproporcjonalna. Jedno zdanie Trumpa powoduje spadek o 1000 pkt i tyle samo odwołanie wcześniejszych słów winduje rynek w górę.
Złoto coś prawdopodobnie wycenia i może być to krach.
Ten rok pokazał już możliwy zasięg spadków po ogłoszeniu ceł, jeśli brać to po uwagę to trzeba być bardzo ostrożnym.
Na daną chwilę nie widać też, aby to była dystrybucja.
Do momentu potwierdzenia poziomów w rejonie 22000 nie ma co wchodzić na wzrosty, bo jest to bardzo ryzykowne.

Akcje JSW nadal nie mogą sforsować oporu w rejonie 28 zł.
Trend spadkowy wydaje się nadal trzymać mocno. Ryzyko, że spółka upadnie jest duże, ale rząd twierdzi, że będzie ją ratował.
I można założyć, że tak się stanie, ale jak widać ta informacja nie spowodowała wzrostów więc coś jest na rzeczy.
Co z tego, że spółka ma zapewniać stal dla zbrojeniówki.
Na razie rozgrywane będą informacje o zwrocie składki solidarnościowej w wysokości 1,6 mld.
Potwierdzenie, które ma być do końca października może spowodować, że kurs wystrzeli do 34 zł gdzie powinien się meldować już dawno temu.
Co jednak jeżeli nie będzie zwrotu. No wtedy to może być 12 zł:)
Tak więc ryzyko bardzo duże. Zdecydowanie lepiej handlować na spółkach ze zdrową kondycją finansową.
Kupujący jednak się znajdują zawsze więc czekają oni obecnie w rejonie 22 zł i niżej.
W zależności od ryzyka jakie się ponosi można rozważać kupno. Trzeba jednak pamiętać o potencjalnej utracie całego kapitału w przypadku bankructwa.

W prasie dużo negatywnych informacji o Allegro co sprzyja otoczce, że akcje będą spadać.
W praktyce najbliższe wyniki spółki w listopadzie i raczej nie będą słabe a przed nami sezon świąteczny czyli najlepszy czas w roku.
Kurs nadal jest w trendzie wzrostowym, ale zaraz możemy zobaczyć też trend boczny dopóki cena 27 zł będzie się utrzymywała.
Informacje o ewentualnej ugodzie itp. z InPostem od razu wypchną kurs do góry.
Opór znajduje się na razie w rejonie 38 zł. Jak widać skup akcji o którym jest cicho pewnie już się odbył i może mamy na razie realizację zysków. Kupujący się pojawiają i dalsze losy są raczej pozytywne.
Oczywiście największym zagrożeniem jest napompowana zagranica i spadki w USA na pewno przełożą się też na nasz parkiet.

Niekończące się wzrosty na rynku akcyjnym w tym na akcjach Orlenu trwają w najlepsze.
Wygląda na to, że kurs mimo niskich cen ropy nadal chce być wypchnięty powyżej 89 zł.
Widać, że zagranica w tym roku nie opuszcza naszego parkietu i wyciska spółki na maxa.
Nie widać tego popytu jednak już na np. PZU i Allegro a na Orlenie nadal mamy próby sforsowania najbliższego oporu.
Prawdopodobnie zobaczymy więc 98-100 zł do końca roku.
Ryzyko jest jednak duże, bo rynek jest mocno napompowany i możliwe, że tylko przez AI.
Spadek w przypadku niezrealizowania scenariusza może być bolesny i dać nawet 20% straty.
Na razie jednak nie jest to scenariusz bazowy.
Oscylator stochastyczny na wszystkich interwałach jest w obszarze wykupienia.
Dodatkowo możliwa jest tam formacja RGR.
Należy więc się dobrze zastanowić przed zakupem akcji.

Dolar od 11 tygodni pozostaje stabilny. USD/PLN nie ma na razie siły, aby choć trochę podejść w rejony 3,85 gdzie przypada najważniejszy opór.
Tak długi brak ryzyka na rynkach może uśpić czujność.
Coś więc powinno się w najbliższym czasie wydarzyć.
Po 6 miesiącach spadku i umocnienia złotówki należy się spodziewać wzrostów dolara choć wcześniej możemy jeszcze zobaczyć wycinkę stop losów. Odbywa się to zawsze w ten sam sposób. Jakieś wydarzenie i opis, że dolar słabnie na nowe niższe poziomy a następnie następuje dynamiczny odwrót.
Czy będzie to posiedzenie FED-u 17 września okaże się wkrótce.
Mamy jeszcze redukcję zatrudnienia oraz PPI i CPI w najbliższym tygodniu.
Będzie się więc dużo działo.
Jeżeli ktoś jeszcze nie kupił sobie dolara po 3,60 to pewnie nie wierzy we wzrosty. Cóż może promocja z 5 zł na 3,60 jest za słaba?
Lepiej robić lokaty w PLN na 2-4% rocznie?
Dziwne.
Na wykresie został już tylko jeden poziom 3,30 zł.
Jeżeli rynek ma zejść tak nisko będzie to niebywale niska cena za dolara.
4,20 będzie wiec kolejnym poziomem. 2 zł za dolara – to na razie marzenie, które może się nigdy nie spełnić:)

Od dłuższego czasu Niemiecki DAX nie rusza się już tak jak wcześniej.
Można by powiedzieć, że zapadł w sen zimowy mimo, że jeszcze nie ma nawet jesieni.
O ile poprzednio co chwilę robił nowe szczyty zadziwiając nawet najstarszych stażem to obecnie chyli się ku upadkowi.
Czy jednak obniżka stóp przez FED we wrześniu nie da jakiegoś nowego paliwa do wzrostów?
Przekonamy się już niedługo.
Na wykresie ewidentny trend wzrostowy choć można powiedzieć, że wisimy na ostatnim dołku i chyba wybijemy się w dół.
Na wykresie tygodniowym wszystko wygląda na dystrybucję.
Potencjalny zasięg luka hossy jakieś 2000 pkt niżej.
Trzeba więc uważać na potencjalny spadający nóż, bo rynek jest po bardzo mocnych wzrostach.

Akcje KGHM-u od dłuższego czasu praktycznie stoją w miejscu. Podobnie jak cena miedzi po gigantycznym ponad 20% spadku od kilku tygodni praktycznie stoi w miejscu.
Wydaje się, że dopiero ruch na miedzi lub na rynku akcyjnym sprawi, że obierzemy jakiś kierunek.
Póki co KGHM wdrapuje się do góry od czasu ceł nienałożonych finalnie w pierwotnym ksztłacie.
Wydaje się, że cena może dalej rosnąć, ale patrząc w dłuższym terminie to opór nadal trzyma.
Tani dolar nie wpływa na razie na surowce poza złotem, które zrobiło nowe ATH.
Rozsądne wydaje się być podejście wskazujące na możliwe wzrosty ceny miedzi po dużym spadku, ale ponieważ tak większość sądzi może być dokładnie w drugą stronę.
Na daną chwilę KGHM nie powinien podrożeć ponad 150 zł.
Kupno zaś póki co jest najmniej ryzykowne w okolicy ostatniego dołka.
Nie ma na razie absolutnie co dotykać akcji, które nie mają obranego kierunku.
Trend krótkoterminowy jest wzrostowy, ale wahania są zbyt małe, aby coś kupić.
Należy poczekać na lepsze ceny.

Cała sytuacja na bankach w tym PEKAO jest opisana w poprzednim artykule o MBanku.
Pekao zaś jest w bardzo podobnej sytuacji z tą różnicą, że w przyszłym roku ma się łączyć w PZU.
Najbardziej logicznym rozwiązaniem patrząc na wykres wydaje się zakup akcji dopiero w rejonie 140 zł.
I nie ma tutaj żadnej filozofii czy jakiegoś doradztwa inwestycyjnego. To po prostu wynika z definicji trendu. Jak ktoś nie wie co to trend to zapraszamy do obejrzenia nowego kursu umieszczonego na Youtube.
Na PEKAO także mieliśmy pozycje krótkie, które są już pozamykane. Ponieważ trend jest nadal wzrostowy należy czekać na wyklarowanie się kierunku, bo od 5 tygodni kurs spada i znajduje się obecnie na poziomie wsparcia.
Jeżeli przebijemy się niżej będzie to próba dla popytu. Jeżeli go tam nie będzie to znaczy, że trend zmieni się prawdopodobnie na spadkowy. A to będzie oznaczać, że zawierać będzie można pozycje krótkie oraz długie z niższych poziomów.
Luka bessy w rejonie 213 zł będzie dzisiaj ograniczać wzrosty więc na niższym interwale trend jest spadkowy. Jeżeli ktoś nie wie, że mogą być jednocześnie 2 trendy to także dobrze jeżeli przesłucha kurs na youtubie.
Mamy też na wykresie lukę hossy i ona także powinna być z czasem zamknięta.
Jest więc wiele miejsc do których kurs będzie podążał.
Warto więc obserwować ceny banków i kupować je z dużą ostrożnością, bo narracja rynkowa jest przeciwko wzrostom co jednak nie oznacza, że tak się stanie.

Gra na spadki cen MBanku to było klasyczne rozegranie, które robić można cały czas szczególnie, że akcje MBanku doszły do 1000 zł za 1 akcję.
Należy pamiętać, że jeszcze niedawno w rejonie 2022 roku akcje kosztowały około 180 zł.
Czy zatem stało się coś co sprawiło, że MBank poprawił się 5 razy?
Nie! Nie ma nic poza wzrostem zysków w sektorze bankowym, aby uzasadnić taki wzrost cen akcji.
Poza tym na giełdzie nie chodzi o to, aby sobie coś uzasadniać. Jeżeli ktoś próbuje zarabiać na giełdzie na podstawie logicznych danych w rodzaju większe zyski to droższe akcje to powinien jak najszybciej przestać.
Giełda a fundamenty czy gospodarka to dwie różne rzeczy. Uzasadnienia zostawcie analitykom, doradcom inwestycyjnym i maklerom. Oni świetnie wszystko wytłumaczą po fakcie.
Giełda dyskontuje informacje a głównie plotki wcześniej i pod to zawierane są transakcje. Im szybciej to zapamiętacie tym lepiej.
Tak więc 3 shorty na MBanku zostały zamknięte w rejonie 860 zł i teraz na nowo można rozgrywać sytuację.
A ta póki co jest jednoznaczna. Trend nadal wzrostowy. Zyski banków nadal w górę i co ciekawe mimo spadających stóp procentowych w kraju. I teraz pytanie jak to możliwe?
Otóż po pierwsze dodatkowe opłaty np. za kartę, konto, słabsze lokaty i oprocentowania konta. Ugody podpisywane z frankowiczami, trochę więcej udzielanych kredytów hipotecznych, ale też z pewnością namawianie Polaków na stałe raty.
Zagrożeń jednak jest kilka – kolejne obniżki stóp procentowych – prawdopodobnie jeszcze jedna może dwie w tym roku po 25 pkt każda.
Wyrok w sprawie Wiboru, którym straszy się rynek.
Problemy na rynku obligacji rządowych i deficyt w związku z wydatkami na obronność oraz Prezydent ze swoimi pomysłami. A także planowany większy CIT !
To wszystko w najbliższym czasie będzie nam dawało zmienność na bankach. Oczywiście należy pamiętać, że nie gramy przeciwko trendowi, który jest wzrostowy dlatego dopiero zmiana trendu na spadkowy będzie powodować więcej pozycji krótkich.
Wszystkie zakupy po tak wysokich cenach powinny się odbywać z odpowiednim zabezpieczeniem ryzyka znacznych spadków wycen banków.
Dlatego najlepsze są transakcje bardzo krótkoterminowe.
Warto zatem patrzyć na wykres i czekać na niskie ceny aby coś kupić i wysokie aby coś sprzedać.

EUR/PLN na razie pozostaje w trendzie spadkowym choć od 4 miesięcy idziemy bokiem.
Prawdopodobieństwo dalszego umacniania się złotówki jest stosunkowo małe.
Prawdopodobne dalsze obniżanie stóp procentowych w Polsce a konkretnie już we wrześniu jest wysokie.
Szczególnie, że rynek po rewizji zatrudnienia u USA już w najbliższym czasie zakłada obniżkę stóp w USA także we wrześniu.
Zarabianie na EUR/PLN jest słabym pomysłem, chyba, że ktoś liczy na punkty swap grając na spadek kursu.
Bariery są dwie 4,30 i 4,40 jeżeli coś negatywnego ma się zadziać ze złotówką. Od dołu to zawsze najniższy punkt, ale należy pamiętać, że trend jest nadal spadkowy więc przynajmniej w teorii kurs może nadal spadać.

Indeks Nasdaq jest gotowy do korekty. Dlaczego jest ona pewna.
Wszyscy którzy znają choć trochę analizę techniczną znają też pojęcia wsparć i oporów oraz wzajemnego zamieniania się tych poziomów.
Każdy kto jest też już kilka lat na rynku wie, że po zrobieniu nowego ATH kurs musi wrócić do poziomu oporu, który staje się teraz wsparciem.
Co ciekawe poziomy te są bardzo dokładne a co za tym idzie zlecenia kupna i sprzedaży są dokładnie tam poustawiane. Tylko w przypadku dużego strachu kurs może przelecieć przez te poziomy.
Stąd można spokojnie założyć, że Nasdaq szykuje się mniej więcej na 22300. Oczywiście teraz kwestia czy jeszcze raz wybije ATH czy już nie. Pozycje krótkie już w zeszłym tygodniu dały ponad 1000 pkt ruchu i natychmiast pojawił się volumen co świadczy o dużej wymianie akcji. Kurs także zareagował wdrapując się już 500 pkt wyżej. Jest to zupełnie normalne, bo przecież pozycje krótkie( short) zajmuje się z jak najwyższego poziomu.
W większości są to CFD na akcje u inwestorów indywidualnych. Pożyczanie akcji praktykują duże podmioty.
Po zaliczeniu poziomu 22300 trzeba obserwować co się dzieje z kursem dalej. Jeżeli ten poziom nie zatrzyma spadków to kolejny ważny jest dopiero poniżej 19000. Ostrożność jest więc zalecana.

Akcje spółki Dino Polska można obecnie kupić już nawet poniżej ceny ze splitu.
Kto nie wie co to split to musi poszukać tej wiedzy w odmętach internetu a my póki co skupimy się na tym co dalej.
W praktyce zazwyczaj split powoduje, że kurs w przyszłości wraca do ceny przed splitem.
Oznacza to 1000% możliwe do zarobienia na akcjach DINO. Nie ma jednak żadnej pewności, że tak będzie ani ram czasowych ile będzie trzeba czekać na takie wzrosty.
Większość i tak nie trzyma akcji tak długo, aby zarobić 1000%. Zazwyczaj mając już 100% akcje się sprzedaje nie wspominając o mniejszych, ale atrakcyjnych procentach w rejonie 15%:)
Fundamentalnie jednak spółka jest mocna i radzi sobie znakomicie poprawiając wyniki.
Generalnie jak wychodzą jakiekolwiek dane dla branży spożywczej( biedronka, lidl itp.) kurs spada lub mocniej rośnie. Skoro u konkurencji jest dobrze to w Dino też tak powinno być.
Jeżeli ktoś lubi akcje z dużą zmiennością i dużej bezpiecznej firmy to akcje Dino mogą mu się spodobać zarówno do krótkiego handlu jak i trzymania długoterminowego.
Zmienność na akcjach dino jest spora. Kurs potrafił spadać po 50-100 zł i tyle samo rosnąć. Nadaje się więc do handlu krótkoterminowego jak i spekulacji. Po splicie płynność będzie większa, ale wcześniej nie było z nią żadnych problemów.
Ponieważ nie mamy już wykresu historycznego( tzn. można go znaleźć), ale nie ma on już znaczenia po splicie to jedyne co nam pozostaje to nowy wykres, który będzie się dopiero kształtował.
Jeżeli kurs będzie rósł powyżej 51 zł to można już będzie powiedzieć, że trend wzrostowy jest przed nami.
Dla osób które nie potrafią czytać kształtującego się wykresu zarabianie może być trochę problematyczne, ale dla wszystkich znających podstawową definicję trendu nie powinno to stanowić problemu.
Spółka JSW ma duże problemy finansowe co wszyscy wiedzą.
Jakiś czas temu był na portalu X jakiś gość, który podawał ilość pożyczonych akcji co skłaniało do przeświadczenia, że na JSW może dojść do short squeeze.
Jednak ostatnio chyba gdzieś zaginął, bo go nie widać.
JSW podobno pieniądze ma na jakimś funduszu i jeszcze na trochę starczą, ale realnie kurs ma tylko wystrzały jak z armaty, które zawsze kończą się tak samo.
Patrząc na wykres można zauważyć, że trend spadkowy trwa od dłuższego czasu.
Każda próba wzrostu powyżej 28 zł jest natychmiast spychana na dół.
Wydaje się jednak, że rynek może zagrać pod odzyskanie 1,6 mld od rządu.
Już po pierwszej takiej informacji JSW dała zarobić rosnąc 15%.
Na wykresie tygodniowym mamy jednak formację objęcia bessy więc wszystko się może zdarzyć a 15 zł lub niżej za akcje jest możliwe. Wielokrotnie już tak było w latach poprzednich.
Na daną chwilę dopiero zakupy poniżej 19 zł mogą zapewnić nam pewny zysk pod warunkiem braku bankructwa.
Na wykresie tygodniowym widać też odwróconą głowę z ramionami co może oznaczać 35 zł za jakiś czas.
Nie jest to jednak scenariusz bazowy. Zasadniczo JSW jest niebezpieczną spółką do inwestowania, ale jak wiadomo bez ryzyka nie ma dużych %.

Orlen po rajdzie jaki zanotował w tym roku stał się drogi, ale to nie przeszkadza, aby zgarnąć 6 zł z dywidendy. Dzień dywidendy jest zaplanowany na 14 sierpnia a wypłata na początku września
W tym roku przestrzeń miedzy dniem dywidendy a dniem wypłaty jest mała co jest korzystne, bo szybko mamy pieniądze.
Czy jednak kupno akcji po 83 zł( stan na dzień dzisiejszy) po rajdzie z 46 zł jest warto zrobić dla 6 zł?
Odcięcie dywidendy jest z kursu o czym należy pamiętać. Jest także od razu zabierany podatek 19%, którego miało nie być, ale nadal będzie, bo rząd rzucił ochłapy w postaci konta OKI.
Tak więc my w tym roku nie będziemy kupować Orlenu pod dywidendę, bo jest to mało opłacalne a ryzykowne.
Kupimy zaś go później, bo sytuacja na wykresie jest dość oczywista a wsparcia i opory dobrze widoczne.
Korekta na szerokim rynku się jeszcze nie dokonała co znaczy, że mamy dodatkowe ryzyko w postaci spadku kursu niżej.
Wydaje się jednak, że w tym roku wszystkie spółki gdzie była odcięta dywidenda bardzo szybko rosły zamykając lukę dywidendową a w związku z tym Orlen może zachować się podobnie.
Duże jednak spadki zysków spółek zagranicznych opartych o ropę i informacja o odpisach może w najbliższym czasie sprawić, że wzrostów powyżej 90 zł już nie zobaczymy.
Składa się to wszystko na duże ryzyko dla akcji w najbliższym czasie. Dodatkowo świeca MN wskazuje na koniec wzrostów. Wykres miesięczny nie wskazuje natomiast żadnego punktu podaży, ale dokładnie zaznacza popyt na najbliższe miesiące jeżeli nastąpi korekta co jest wskazane po 82% wzroście.
Do tego trzeba doliczyć prawdopodobieństwo umocnienia się dolara amerykańskiego po dużych spadkach oraz problem na rynku pracy w USA. Ta wybuchowa mieszanka może wreszcie spowodować korektę na szerokim rynku.

Sporo przyszło czekać na dolara po 3,60, ale zgodnie z prognozami oto jesteśmy.
Kto jeszcze nie kupił już raczej nie kupi, bo teraz czeka aż będzie niżej.
Tak działa ludzki organizm. Jak było po 4 zł mieliśmy kupić po 3,65. A teraz jak już jest 3,60 nasza głowa mówi nam będzie taniej poczekaj.
Później będzie jak zawsze: dolar urośnie do 3,85 i powiemy, ale pech, że nie kupiliśmy. Trzeba było brać.
Tak to wygląda w teorii a co dalej z kursem.
Jest bardzo prawdopodobne, aby nie powiedzieć, że pewne iż 3,85 zobaczymy w przyszłości na pewno.
Wynika to tylko z prawa popytu i podaży a to można oglądać na wykresie świec japońskich.
Nie ma możliwości, aby się nie sprawdziło, bo zlecenia są ustawiane przez algorytmy i komputery a te są stworzone przez człowieka.
Co się stanie jak już dojedziemy do 3,85? Otóż wtedy będziemy patrzyć czy zlecenia short są czy ich nie ma. Jak to zobaczyć? Znowu: na wykresie świec japońskich. Jeżeli są to dolar będzie spadał znowu na 3,60 a jeżeli to jest trend to nawet niżej do 3,50; 3,35 a docelowo 3 zł.
Ryzyko przy zakupie zawsze jest, ale dolar jest zawsze lepszy od PLN. Można nim bowiem płacić na całym świecie.

Złoto nie rośnie od 2 m-cy. Na wykresie miesięcznym mamy krzyże co świadczy o niezdecydowaniu rynku.
Książkowo mówi to nam o możliwym schemacie: umocnienie dolara przecena na surowcach.
Czy będzie to aż tak proste i oczywiste zobaczymy w najbliższym czasie.
Złoto ma potwierdzone wszystkie poziomy. Czas korekty do poziomu poniżej 2800 usd nadchodzi jeżeli rynek ma się zachowywać racjonalnie.
Dalsze wzrosty to może być kompletna bańka, bowiem złoto rośnie od listopada 2022.
Kto jeszcze nie zrealizował zysku to powinien poważnie się zastanowić, bowiem rynek nie zmienia się od 100 lat. Popyt i podaż działają tak samo. Gdy się zarabia przychodzi moment na realizację zysku.
Wtedy kurs spada do określonego poziomu. Bezpieczniej jest wziąć zysk i poczekać na to co nieuchronne czyli korektę.

Wiadomo, było, że skup akcji Allegro będzie jednak nie wiadomo było kiedy i na jakich warunkach.
No i ogłosili, ale w zasadzie nadal nie wiadoma jest najważniejsza rzecz. CENA!
Mamy wprawdzie przedział, ale teoretycznie nie znamy popytu a skup może oznaczać wzrosty.
Jest więc okazja do zakupu szczególnie jeżeli by spadło niżej niż 30,30:)
Na razie więc pozostaje czekać na jakieś ruchy na rynku i polować na okazję.
Realnie 28 zł i niżej dla Allegro to dobra cena. Trend wprawdzie mamy spadkowy, ale tylko krótkoterminowo, bo na wykresie MN jak nic wzrostowo.
Cła największym zagrożeniem i korekta w USA w związku z nowymi ATH to pewniaki.
Mamy też 6 m-cy wzrostów na GPW. Tak więc czekamy na lepsze ceny.
Swoją drogą ciekawie będzie obserwować moment, bo chyba jeszcze nikt ostatnio nie robił takiego skupu akcji. Zazwyczaj po logowaniu do rachunku maklerskiego akcje znikały beż żadnego komunikatu:) Taki to ten nasz rynek jest:)
Czekam więc do 5 sierpnia i zobaczymy to na żywo.

A co dalej z ceną akcji KGHM? Jak zawsze zmienność nawet jak mała daje zarabiać.
Obecnie przedział 119 – 129 a ostatnio i 137zł. Wahani niczego sobie, ale bez wyraźnego dalszego kierunku. Cena zaś miedzi jest bardzo bardzo wysoko. Poprzednio KGHM był w rejonie 220 zł.
Na razie nie zanosi się na dalsze wzrosty kursu choć 150 zł jest realne. Skoro dolar się mocno osłabił a miedź nie zrobiła nowych szczytów to chyba już nie zrobi, bo nastał czas korekty na dolarze, która powinna dać jego chwilowe umocnienie w najbliższym czasie.
Wraca też temat ceł, na które KGHM musi uważać choć nie jest to jakiś straszny temat póki co.
Podatek miedziowy już wiemy, że ma być niższy – to jest już w cenie. Chyba, że coś tutaj zaskoczą.
A możliwe zaskoczenie zawsze w dwie strony:)
Czekamy więc na Polskim rynku na wahania i wybicie, bo póki co luka bessy trzyma a od dołu trzyma popyt. Jeżeli taki piękny trend boczny się utrzyma to zarabianie będzie banalnie proste dla tych co znają minimum podstawy analizy technicznej.

Wzrost kursu z 46 zł do 84 to nic innego niż bańka na Orlenie.
Ewidentny udział i pewnie wcześniejsza wiedza o Iranie ze strony zagranicy.
Normalnie kurs nigdy nie zachowuje się w ten sposób.
Wkrótce powinniśmy zobaczyć spadek w rejony co najmniej 75 zł. choć równie dobrze zagranica może dalej windować kurs. Przecież 7 m-cy wzrostu bez żadnej korekty( nie liczę wprowadzenia ceł) to nic dziwnego:)
Trzeba pamiętać, że w sierpniu dywidenda w wysokości 6 zł na akcję. Patrząc na popyt można się zastanawiać gdzie są granice tego szaleństwa. Można się też zastanawiać jak to możliwe, że cena benzyny na stacjach znowu wzrosła do średnio 6,4 zł. A pewnie chodzi o to, że mamy 40 gr zniżki. Robimy więc tak zwiększamy cenę o 40 gr a później dajemy zniżkę 40 gr. Halo przecież to nielegalna praktyka z tzw. Black Friday. Ale kto bogatemu zabroni.
Tak więc wyniki spółki będą na pewno dobre. Dlaczego? bo mamy 3 razy droższy gaz niż cały świat i 7 razy droższy niż USA. Poza tym wakacje sprzyjają podróżom więc konsumpcja na stacjach wzrosnie.
I można by nawet wytłumaczyć tym wszystkim wzrosty na Orlenie, ale nie o to chodzi. Spółka której akcje wahają się max 5-10 zł nagle jedzie prawie 40 zł do góry i nikt tego nie sprawdza.
Sprawdzone jest natomiast, że zagranica zwiększyła obroty u nas o 100%:)
Tak więc już wiadomo o co chodzi, a jak nie wiadomo to chodzi o pieniądze.
Fakt jest, że dało się zarobić, bo takie ruchy zdarzają się rzadko.
W najbliższym czasie raczej już tak dobrze nie będzie choć zawsze może się coś zdarzyć.
Zakupy pod dywidendę zależne są od ceny jaka będzie w sierpniu. Jeżeli cena się nie zmieni to może być to słaba inwestycja. Choć dziś wychodzi koło 7%.
Można też założyć bardzo optymistyczny scenariusz gdzie Orlen rośnie aż do 120-130 zł. Czemu by nie. Zakup więc pod dywidendę i długoterminowo po taki scenariusz będzie atrakcyjny. Jednak to czy zobaczymy te akcje jeszcze drożej jest mocno niepewne a chodzi o to aby ryzyko ograniczać.

USA chce osłabić dolara to rzecz normalna. Ale czy złotówka może być aż tak mocna, że USD/PLN będzie poniżej 3,65 zł?
Na razie ciężko odpowiedzieć na to pytanie więc skupmy się na tym co wiemy.
Na wykresie widać ewidentnie, że dolar po 3,75 był kupowany. Poziom ten wygląda znakomicie pod dalsze wzrosty. Co jednak należy zrobić, aby te wzrosty przyspieszyć?
Należy zejść z kursem niżej, aby powycinać i załapać nowe zlecenia rynkowe.
I to się właśnie stało przed atakiem Izraela na Iran.
Oczywiście, że rynek wiedział. Obecnie USD/PLN już na 3,72 i czas pokaże czy to jest właśnie ten monet korekty na akcjach i mocnym dolarze.
Zawsze jest to jednak tak samo, że strach powoduje ucieczkę do dolara i wyprzedaż akcji.
Dopiero po weekendzie będzie wiadomo co dalej z Iranem. Zaognienie sytuacji sprawi, że dolar może być po 3,85. To jest pierwsza baza.
Jeżeli ktoś chciał kupić walutę na wakacje lub inne cele to już powinien działać. Wiadomo, że dolar po 3,67 to jest okazja z małym ryzykiem. Poźniej mamy, 3,35 zł i 3 zł.
Dolar po 3 zł. To by była okazja:) Ale nie ma co wróżyć z fusów. Jak będzie to sobie go kupimy.
W końcu trzeba gdzieś trzymać gotówkę a najlepiej w papierze rozliczającym transakcje międzynarodowe.
Nie trzyma się przecież gotówki w złotówkach przy dolarze po 3 zł:)

Zgłosił się do mnie ostatnio klient, który chciał nadal kopać kryptowalutę Bitcoin używając prąd z farmy fotowoltaicznej. Niestety nie odezwał się więcej jak powiedziałem, że chcę zobaczyć te jego koparki i jak na tym zarabia:D
Nie świadczy to jednak negatywnie o kryptowalucie a o człowieku.
Bitcoin jest już tak powszechny, że można mu zaufać czego nadal nie robi Polski KNF mówiąc, że kryptowaluty to zło.
Ciekawe skoro giełdy amerykańskie mają na niego kontrakty terminowe.
Ze świec można wyczytać obecnie jedynie to, że trend wzrostowy jest aktywny.
Może oczywiście być tak, że uformuje się podwójny szczyt, ale jedyne poziomy nie potwierdzone to obszar 30 000 usd czyli bardzo daleko.
Na razie nie ma się co tym przejmować, ale warto będzie rozważać zakupy przy tych i niższych poziomach.
Bitcoin jako aktywo sprawuje się bardzo dobrze technicznie. Prawdopodobnie wynika to z dużej płynności. Można powiedzieć, że bitcoin chodzi idealnie jak najlepsze instrumenty czy największe światowe indeksy.
Handel więc na tym instrumencie jest opłacalny pod warunkiem, że nie mamy kosztów trzymania pozycji.
Najbliższe wsparcie 95000 usd. Dopóki ten poziom się trzyma nie ma żadnych obaw o trend.
Do końca czerwca zobaczymy jakie poziomy wystąpią na bitcoinie i co będzie dalej. W przypadku dalszych wzrostów będzie realizacja zysków i pozycje krótkie.

Plany połączenia dwóch wielkich spółek Banku Pekao i ubezpieczyciela PZU mają dać kilkaset miliardów optymalizacji.
Czy tak się stanie dowiemy się za parę lat.
Osobiście nie jestem fanem tego połączenia, bo lepiej było handlować na dwóch spółkach niż na jednej:)
Na daną chwilę jednak skupimy się na PEKAO.
Bank ten podobnie jak ING z poprzedniego artykułu będzie podlegał wszystkim tym samym ryzykom i jego cena powinna spadać.
W jaki sposób banki będą połączone dowiemy się za jakiś czas co tworzy ryzyka dla akcjonariuszy.
Patrząc jednak na PEKAO można dostrzec duży handel na GPW.
Luka po odcięciu dywidendy w tym roku została zamknięta od razu co nie wystąpiło na ING.
Może to być spowodowane połączeniem z PZU a może po prostu tak miało być.
Perspektywa jednak jest nadal negatywna i kolejne obniżki stóp procentowych powinny skierować kurs na południe.
140 zł to cena z ostatniego krachu i tam są umieszczone większe zlecenia. Czy w najbliższym roku taką cenę zobaczymy? Wydaje się , że jest na to szansa.
Dodatkowo na wykresie miesięcznym mamy ogromny młot. Oznacza to wg Japońskiej Analizy, że nie mamy siły przebić sufitu. Kurs więc już spada, ale dopiero na koniec czerwca będzie można ocenić czy trend długoterminowy zmienił się na spadkowy.
Przy okazji dzisiejszego ataku Izraela na Iran trzeba założyć, że najbliższy weekend będzie niespokojny i sentyment na rynku nie zmieni się szybko jeżeli będą dalsze naloty.
Jest to idealny pretekst do korekty na całym rynku akcyjnym.

Jak powszechnie wiadomo banki w Polsce w tym ING zarabiać więcej nie będą ponieważ RPP weszła na ścieżkę obniżek stóp procentowych.
Prognozy są tu różne, ale cięcia stóp procentowych będą prawdopodobnie w 2025 jeszcze 3 po 25 pkt. a w 2026 o kolejne 100 pkt.
Sprawi to, że wynik odsetkowy banków będzie się ciągle zmniejszał. Szymon Hołownia postuluje wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków a TSUE będzie rozstrzygał kwestie WIBOR-u.
Zmiany w sektorze bankowym( kupno Santandera oraz sprzedaż CITI) oraz planowane połączenie PEKAO i PZU a także Aliora będzie generowało niepewność w najbliższych miesiącach.
Dodatkowe problemy w Japonii mogą stworzyć problemy bankom posiadającym dużo obligacji krajowych.
Spadki na akcjach banków są więc raczej pewne w długim terminie.
Daje to możliwości zarabiania na pozycjach krótkich oraz pozycjach długich choć tutaj krótkoterminowo jeżeli zobaczymy regularny trend spadkowy.
Dużym plusem jest to, że akcje ING są bardzo wysoko więc będzie z czego spadać. Póki co trend wzrostowy wydaje się kończyć a wraz z nim wygląda nam to na formację podwójnego szczytu na wykresie miesięcznym.
Można więc założyć, że 130 zł przy dzisiejszych 290 zł wydaje się realne.
Jak widać ryzyko straty jest ogromne więc trzeba śledzić akcje na bieżąco, aby nie zostać z nimi w portfelu po zbyt wysokiej cenie. Wprawdzie dywidendy będą, ale po odcięciu obecnej kurs nie wrócił, aby zamknąć lukę bessy i może tak już zostać.
Mimo tego banki jako instytucje pod nadzorem KNF i jako instytucje, które powinny być filarem gospodarki są dobrym aktywem do handlu. Ryzyko upadku jest bowiem niewielkie.

Kurs akcji Dino ustanowił w maju nowe ATH ponad 550 zł.
Była to doskonała choć ryzykowna opcja zagrania na spadek ceny akcji. Dziś mamy 502 zł.
Nie jest to jednak żadne odwrócenie trendu tylko zwykły powrót kursu po ustanowieniu nowych poziomów.
Trend na akcjach jest wzrostowy od wielu miesięcy. Zmienność też jest spora, bo 50-100 zł na tych akcjach to normalne ruchy.
Właściciel podobno Polak, którego nikt nie widział nadal stawia nowe sklepy tak jak konkurencja czyli Bierdonka, Lidl, Aldi.
Można jednak zastanawiać się gdzie jest granica ilości tych sklepów. Powstają one bowiem w miejscach już co najmniej dziwnych. W dużych miastach koło biedronek jak np. w Elblągu.
Wcześniej model wydawał się logiczny – budowa w mniejszych miejscowościach gdzie nie ma takich sklepów. Obecnie zaczyna to wyglądać już źle choć wyniki nadal spółka ma dobre.
Ceny w sklepach oderwały się jednak od rzeczywistości. Czekolady są po 7 zł gdzie jeszcze niedawno było 2-3 zł. Z pewnością konsumentów, którzy zwracają uwagę na ceny zniechęca to do zakupu a z drugiej strony nie można sobie w życiu odmawiać tego co lubimy więc jak będzie trzeba to i zapłacimy za czekoladę 10 zł:)
Dino nie ma prawie żadnych promocji. Biedronka bije je tutaj całkowicie wciąż robiąć promocje 1+1 za 1 zł czy 2+1.
Wyniki jakiejkolwiek sieci np. biedronki od razu przekładają się na kurs dino więc należy je bacznie obserwować.
W najbliższym czasie poziomy wsparcia to rejony 480-500 zł a niżej ostatnie dołki. Dopóki nie będzie tu żadnych zmian trend będzie trwał w najlepsze. Dopiero pogorszenie się wyników lub jakiś krach może doprowadzić do spadku cen akcji.

Szansa jak wiadomo jest zawsze, ale EUR/PLN póki co słabnie choć nadal trzyma się trend spadkowy.
Dopóki kurs nie przekroczy 4,35 można być spokojnym o notowania a docelowym poziomem jest 4,5 zł wraz z luką bessy.
Wydaje się, że na razie tylko sytuacja wojenna może spowodować wzrosty w kierunku 5 zł.
Przed nami druga tura wyborów więc warto być już 2 czerwca przy komputerze a realnie 1 czerwca wieczorem, bo ewentualne zaskoczenie może spowodować osłabienie złotego( mówimy tu o wygranej Karola Nawrockiego). Wtedy będzie można odpalać pozycje krótkie, aby zabezpieczyć sobie atrakcyjny kurs euro czy po prostu zagrać na spadek kursu w kierunku min. 4,13 zł.
EUR/PLN jest jedną ze stabilniejszych par walutowych, pozycje krótkie mają także zazwyczaj dodatnie punkty swapowe więc można je trzymać bez dodatkowych kosztów.
Pamiętać jednak należy, aby dobrze dobierać wielkość pozycji.
Waluty są najbardziej ryzykowne jeśli chodzi o spekulację. Lira turecka jest tego najlepszym przykładem.

Jak wszyscy raczej wiedzą złoto to aktywo, które zawsze utrzymuje swoją wartość. NBP nakupił tego kruszcu bardzo dużo, ale nie wiadomo dokładnie po jakiej cenie.
Chwalenie się, że mamy dużo złota nie jest poważne jeżeli kupujemy te złoto po ciągle rosnącej cenie.
Chwalić by się można było gdybyśmy kupili po 1600 usd a nie po 3000:)
Sam pomysł posiadania złota jest jednak dobry mimo iż system finansowy ze złotem nie jest już powiązany a jak twierdzą niektórzy powinien, bo wtedy nie było by problemów z dodrukiem pieniędzy.
Jednak inflacja jest najlepszym sposobem ucieczki od długu dlatego nie zanosi się ani na zmianę waluty światowej jaką jest dolar ani na inne rozwiązania dotyczące złota.
Na wykresie widać, że złoto zaliczyło piękny rajd i teraz czas najwyższy na koretkę. Maj będzie pewnie pierwszych miesiącem gdzie na wykresie znajdzie się szpulka czyli niezdecydowanie rynku.
Poziomy korekt są daleko, ale dzięki temu złoto może być jednym z lepszych aktywów do zarabiania na shortach w najbliższym czasie a może nawet długoterminowo. Cały ruch korekcyjny może też być szybki, bo spadki są zawsze dynamiczne.
Na razie jednak należy pamiętać, aby być ostrożnym z shortami, bo trend jest nadal wzrostowy.

Po krachu nie ma już zasadniczo śladu na niemieckim indeksie DAX.
Tak jakby nic się nie stało. Wygląda to na kolejną mocną bańkę i realizuje się to bez wzrostu wolumenu.
Aż strach pomyśleć co się stanie jeżeli indeks nie będzie się normalnie korygował.
Jest to już 7 tydzień wzrostu bez żadnego przystanku. Można powiedzieć, że rynek jest totalnie oderwany od rzeczywistości a wzrosty są powodowane nie wiadomo czym.
Na daną chwilę nie można mieć pewności jak to się skończy. Wygląda, że algorytmy mają jakąś nową funkcję odpowiadającą za wzrosty.
Na wykresie może to być tzw. wycięcie stop lossów przed kolejnymi spadkami. Taki też jest scenariusz do obserwacji na czerwiec.
Rynek będzie czekał do kolejnych rozstrzygnięć w sprawie ceł i do tego czasu będzie trwać bańka. Tak to obecnie wygląda. Kiedy przyjdzie pogorszenie sytuacji spółek na razie nie wiadomo.
Wzrost od praktycznie 3 lat musi w najbliższym czasie wrócić do normy. Inaczej możemy doświadczyć kolejnego krachu.
Należy być bardzo ostrożnym przy jakichkolwiek pozycjach krótkich a także kupowaniu na samym szczycie.

Jakby było mało problemów kolejne przydarzają się same. Pożar w kopalni to jeden z nich.
Spółka korzysta już z funduszy zapasowych, ale nadal mimo rzadkiego surowca w Europie nie rośnie.
Cena utknęła obecnie w rejonie 22 zł a 28 zł to maksymalna ostatnio wartość.
Nie widać póki co żadnych pozytywnych informacji a jedynie negatywne plotki, które jednak nie wpływają na cenę akcji w żaden sposób.
Na daną chwilę wydaje się możliwe wejście poniżej 19 zł jeżeli sytuacja nie będzie się poprawiać.
Można jednak założyć interwencje rządu dla tak ważnej spółki.
Do tego jest potrzebny jednak nowy prezydent a wybory już 1 czerwca.
Nerwowość na akcjach JSW, ale i innych jest możliwa już w najbliższym czasie.
Na wykresie teoretycznie widać, że jakiś popyt jest, ale dopiero jakaś diametralna zmiana sytuacji może wywołać duże wzrosty jakie miały miejsce w historii spółki.

Długo trzeba było czekać aby zobaczyć powrót allegro do oporu technicznego.
W międzyczasie można było trzykrotnie kupić i zarobić. Co ciekawe gdyby nie zawieszenie ceł można by się spodziewać ceny akcji w rejonie 20 zł a nie 35.
Ponieważ w najbliższą niedzielę mamy wybory w Polsce lepiej być bez akcji jeżeli to możliwe.
Wszystko się może zdarzyć patrząc na Trumpa, który miał nie wygrać w USA a jednak wygrał.
Ryzyko jest najważniejszym czynnikiem, który należy ograniczać do minimum a po wyborach jeżeli ceny pozwolą można przystąpić do dalszego działania.
Jeżeli kurs allegro przekroczy 35 zł to można powiedzieć, że kolejne poziomy są już kwestią czasu, bo to oznacza powrót do trendu wzrostowego.
Jeżeli plotka o skupie akcji własnych okaże się trafna to kurs może dalej rosnąć w kierunku 50 zł.
Trzeba brać pod uwagę zagrożenia światowe i kolejne cła oraz podobne pomysły Donalda Trumpa.
Mogą one ograniczać normalne wahania rynkowe i spokojne inwestowanie na rzecz krachów i dziwnych nieprzewidywalnych informacji weekendowych.
W takim środowisku przyszło dziś się zmierzyć 2 mln inwestorów w Polsce.
Wszyscy nie będą się oczywiście trzymać zasad stąd wyniki będą różne. A zasada najważniejsza kupuj tanio sprzedaj drogo powraca niczym bumerang:)

Cena akcji Orlenu pozostaje nadal pod poziomem 70 zł choć w momencie krachu była nawet 57zł.
Widać, że zagranica nadal siedzi w Polskich akcjach, ale prawdopodobnie musi z nich wreszcie wyjść, bo dużo zarobiła.
Jest jednak bardzo prawdopodobne, że będą chcieli zrobić nowe szczyty na WIG20. Po 15 latach od tego momentu byłoby to wskazane:)
Ceny ropy na światowych rynkach powodują znacznie niższe zyski koncernów naftowych i na razie się nie zanosi na jakieś podnoszenie przy użyciu metod rynkowych.
USA prawdopodobnie zależy na niższych cenach, aby przycisnąć Rosję w kwestii Ukrainy a także, aby sobie tanio odbudować rezerwy.
Ropa Brent, która nadal broni poziomu 60 wydaje się trzymać nieźle, ale dalszy spadek do 47 dolarów za baryłkę nie jest przesądzony. Do tego mocna złotówka, która się na razie nie osłabia i daje nam dolara po 3,78 także nie powinna się długo utrzymać. Stopy mamy obniżone a dziś o 15 dowiemy się od Prezesa Adama Glapińskiego co dalej z obniżkami stóp, bo rynek się już nastawia na kolejne 50 pb w czerwcu.
Prawdopodobnie na razie to nie nastąpi, ale jeżeli prezes stwierdzi inaczej to dolar może zacząć się umacniać. Tak też to wygląda na wykresie.
Nie wiadomo więc póki co dalej, ale widać, że temat ceł jest już mało aktualny. Inwestorzy póki nie dostaną negatywnych informacji będą dalej pompować ceny akcji na nowe szczyty.
Po krachu nie ma już śladu.
Przed akcjami ORLENU jest tylko poziom 90 zł, ale trzeba pamiętać też o planowanej dywidendzie 6 zł na akcję.
https://www.orlen.pl/pl/relacje-inwestorskie/akcje-i-obligacje/dywidenda
Po 4 miesiącach wzrostu wydaje się, że porządna korekta by się przydała, ale różnie to może być biorąc po uwagę, że krach można za taką korektę uznać.
Warto za to obserwować akcje, aby zgarnąć dywidendę. Zakup np. po 60 zł daje nam 10%.

Jest taka szansa, że dolar potanieje i to bardzo.
3,65 jest pierwszym poziomem do którego cena będzie dążyć a później mamy 3,35 i 3 zł.
Wakacje będą bardzo tanie:)
USA i nowa polityka będzie prawdopodobnie osłabiać walutę. Nawet osłabienie złotówki ze względu na potencjalne obniżki stóp nie wydaje się mieć dużego wpływu na USD/PLN.
Wibor spada a wraz z nim kurs USD/PLN.
Oczywiście 3,65 może na jakiś czas zatrzymać spadki. Może się też pojawić jakieś nowe ryzyko i wtedy szybko wrócimy w rejon 4 zł.
Na razie jednak kurs niczym się nie przejmuje i kieruje się na południe. Z pewnością sprzyja temu też obecność zagranicy i ewentualnie wychodzenie z polskiego rynku akcji. Idealnie jak można wymienić złotówki na dolary po 3,65 i niżej.
Warto poczekać na koniec miesiąca i przymierzać się do najbliższych zakupów.

Patrząc na światową sytuację i nowe dołki na ropie brent wraca pytanie czy będzie powtórka z tanią ropą?
Wydaje się to możliwe, bo jak inaczej zmusić Rosję do pokoju na Ukrainie?
Trumpowi wydaje się to na rękę.
Do tego tani dolar i będzie idealnie. Jednak ani jedno ani drugie nie idzie w tym samym kierunku.
Jak drogi dolar to tania ropa i odwrotnie.
Można więc tutaj w najbliższym czasie upatrywać okazji inwestycyjnej.
Oczywiście może być tak, że spadek ropy na nowe minima może być tylko chwilowy i wywołany cłami.
Jeżeli tak będzie znowu zobaczymy poziomy 70-90 i ten sam przedział cenowy.
Warto więc ropę obserwować i pamiętać o tym, że niższa cena będzie oznaczać też wyższe koszty trzymania pozycji. Może nikt o tym nie mówi, ale rolowania itp. zawsze sprawiają, że długie trzymanie pozycji nie jest opłacalne szczególnie jeżeli kurs ciągle spada przez kilka miesięcy.
Zanim zainteresujecie się inwestowaniem w ropę długoterminowo, warto te koszty sprawdzić.
Ci co kupowali ropę na poprzednich spadkach z pewnością mogą powiedzieć, że nie jest to taka idealna inwestycja.

SP500 musiał spaść na 4800 i to zrobił. Było to oczywiste, ale nikt raczej nie zakładał, że tempo będzie tak imponujące.
Cła nałożone a następnie zawieszone przez Donalda Trumpa stały się wygodnym uzasadnieniem paniki na Wall Street.
Teraz teoretycznie rynek może dalej rosnąć.
Jednak skoro w jeden dzień po odwołaniu ceł rynek urósł nawet 10% to przecież trzeba te zyski zebrać ze stołu.
A skoro bierzemy zyski to powinno spadać dalej. Będzie taniej to znowu kupimy akcje.
Tak to się powinno odbywać, choć nikt tego Wam nie powie.
Rynek do końca kwietnia zakończy swoją podróż na określonym poziomie i będzie to istotne czy wysoko czy nisko.
Handel natomiast będzie kontynuowany po każdej kolejnej plotce o cłach, inflacji i stopach procentowych.
Wojna na Ukrainie jak widać może trwać nadal.
Nie ma już teraz scenariusza do rozegrania na rynku, bo wszystko zostało zrealizowane tą korektą.
Najbliższe miesiące więc będą ciekawe i upływać będą w oczekiwaniu na nowe poziomy cen na giełdach.
Warto być cierpliwym i nie kupować zbyt szybko. Jeżeli wejdzie bessa akcje należy kupować tylko krótkoterminowo.

Akcje Mbanku urosły prawie do 780 zł z 530 zł dzięki windowaniu cen przez zagranicę.
Nie ma żadnego uzasadnienia fundamentalnego na ten wzrost tak samo jak nie ma żadnego uzasadnienia na spadek akcji o 90 zł w 1 dzień.
Jak wiadomo jednak na takich ruchach bardzo dużo można zarobić więc warto zauważać takie sytuacje.
Po pierwsze trzeba pamiętać, że zrobienie nowych historycznych szczytów inaczej ATH zawsze będzie powodować aktywację nowych zleceń i chęci realizacji zysków.
Realizacja zysków to nic innego jak sprzedaż akcji a skoro sprzedajemy to kurs spada.
Po drugie dobrze wiedzieć gdzie kurs musi spaść a każdy znający analizę techniczną wie, że powinien spaść do wsparcia czyli ostatniego szczytu. Dzieje się tak prędzej czy później w 99% wypadków.
Jak widać na poniższym wykresie kurs dosłownie urwało z 830 na 660 zł w 3 dni.
Na takie chwile się czeka, ale bardzo rzadko się to zdarza.
Pokazuje to natomiast jak szeroko należy ustawiać zlecenia, aby nie wypaść z rynku szczególnie jeżeli używamy dźwigni.
Wyznanie Rafała Zaorskiego jak stracił 53 MLN zł jest tego najlepszym przykładem.
Ochrona kapitału to absolutna podstawa.
Tak więc chcący inwestować na akcjach Mbanku muszą wiedzieć, że ruchy są tam absolutnie niesamowite.
Bank nie płaci dywidendy, ma pełno spraw frankowych i jednocześnie jest lubiany i nowoczesny.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to na dzisiaj spadek ceny. Realizacja zysków na poziomie 780 zł to prawdopodobnie wstęp do niższych cen.

Krach spowodowany cłami nie ominął także banków w Polsce.
Odwołanie ceł zmieniło jednak wszystko i znowu banki mamy drogie.
Sezon na dywidendy w Polsce się zaczął więc póki co mamy pierwszą większą z ING w wysokości około 25 zł.
Dzień dywidendy planowany na 6 maja. Przypominamy, że akcje trzeba zakupić co najmniej 2 dni wcześniej, bo tyle trwa księgowanie przez KDPW.
Czy warto jednak powyżej 300 zł kupować akcje ING?
Otóż argumentów przeciw jest kilka.
W zeszłym roku po odcięciu dywidendy bank spadał przez kilkanaście tygodni nie zamykając luki dywidendowej.
Prezes Glapiński zmienił zdanie i ma ściąć stopy procentowe w maju co rynek już wycenia.
Niższe stopy procentowe to niższe zyski banków a na jednej obniżce może się nie skończyć.
Perspektywa jest więc słaba pod dalsze wzrosty.
Do 6 maja jest jednak jeszcze sporo czasu i nie się co spieszyć z zakupami, bo może być dużo taniej a im taniej tym lepiej, bo jak pamiętamy dywidenda jest odcinana z kursu akcji.
Jeżeli kurs banku do 6 maja spadnie w rejony 250 zł to już takie poziomy do odcinania dywidendy będą ciekawe a niższe jeszcze bardziej, bo tam mamy dokładnie dołki ostatnich spadków.
Trzeba więc ograniczać ryzyko, aby nie zostać ubranym w drogie akcje banków, które będą coraz mniej zarabiać jeżeli obniżki stóp wejdą w fazę realizacji przez RPP.

Przyszło nam przeżyć krach na giełdach, surowcach itp. po ogłoszeniu ceł na cały świat przez urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa. KGHM spadł na nowe dołki w rejonie 100 zł.
Miedź tąpnęła jeszcze mocniej, ale nadal utrzymała ostatni poziom.
Prezes KGHM-u monitoruje temat ceł i jak twierdzi nie zakłada dużych problemów ze względu na cła.
Biorąc pod uwagę spadki cen i słabego dolara można się spodziewać różnych zmiennych danych w najbliższych miesiącach. Za tym powinny pójść wahania cen akcji na światowych rynkach.
KGHM zmienił trend na spadkowy więc teoretycznie można zakładać powrót kursu do dawnego wsparcia, które teraz będzie oporem i dalsze spadki w kierunku luk hossy z lat poprzednich.
Jest ich około 3 i znajdują się poniżej 100 zł.
Czy te poziomy jednak zobaczymy dużo zależy od tematu ceł, bo jak na razie są zawieszone lub ograniczone.
Wydaje się jednak uzasadnione, że wojna handlowa spowoduje duże zmiany w wynikach spółek.
Trzeba pamiętać, że akcje KGHM-u były w pandemii koło 50 zł więc jest tutaj duża przestrzeń do spadków, ale nie jest to na razie scenariusz bazowy, bo gospodarki mają się póki co dobrze.
Świadczy o tym długi czas z wysokimi stopami procentowymi szczególnie w Polsce.
Opór na akcjach KGHM-u będzie wyznaczać też linia trendu wzrostowego, która teraz będzie ograniczać ruch kursu do góry.

Orlen ogłosił informację o większej dywidendzie w wysokości 6 zł. Kurs urósł już od dołka ponad 30% i nie wygląda jakby chciał się zatrzymać. Najbliższe poziomy będę kluczowe ze względu na sytuację panującą na rynku niemieckim czy amerykańskim.
Wzrosty Orlenu przy spadkach zagranicznych giełd to sprawa niebywała.
Ewentualne tąpnięcie akcji na rynkach zagranicznych może spowodować też krach na Orlenie.
Z drugiej strony korekta spadków na zagranicznych indeksach może pomóc Orlenowi w dalszych mocnych wzrostach i osiągnięciu poziomu luki z zeszłego roku.
Rekomendacje banków były natomiast zdecydowanie wyżej czyli około 85 – 95 zł do 105 zł za akcję.
Przy pozytywnych informacjach także z Ukrainy te poziomy są jak najbardziej realne w tym roku.
Orlen wraca też ponad linię trendu wzrostowego, co może być jeszcze pułapką na byki.
Sytuacja powinna się jednak wyjaśnić w marcu, bo jeszcze 21 dni przed nami.

Skąd wiadomo, że wzrosty? Kłania się oto analiza techniczna rynków finansowych.
Każdy kto liznął trochę książek wiec co to wsparcie i opór więc te poziomy są niemal pewne jeżeli bierzemy pod uwagę książki:)
A rynek i tak zrobi to co chce, bo popyt i podaż oraz fundusze grające na naszej giełdzie zawsze działają tak samo.
Dlaczego nie 40 zł ktoś zapyta? 40 zł to kolejny poziom. Zgodnie z analizą trendu nie możemy spaść poniżej dołka jeżeli ma to być trend wzrostowy. I na razie się trzymamy choć ktoś kto nie rozumie świec japońskich mógłby powiedzieć, że został zrobiony niższy dołek więc mamy trend spadkowy.
Otóż nie, ponieważ popyt wyciągnął kurs do góry.
Jedynie kolejne spadki na światowych giełdach mogą zepchnąć kurs niżej. Nie jest to jednak określone czasowo więc allegro poza tym, że to świetny sklep ma najlepszy dziś stosunek zysku do ryzyka.
I ktoś powie gdzie te ceny z debiutu – 90 zł? W tym przypadku sprzedaż po debiucie była idealna.
Jak ktoś został z akcjami po 90 zł to może tylko patrzyć lub dokupić taniej:) Na wykresie można też zauważyć odwrócony rgr więc warto poczekać na wybicie. Może już za kilka dni jak zostaną ogłoszone wyniki.

Powielany już od kilkunastu tygodni temat shortowania akcji na spółce jsw ciągnie się nadal, bo kurs nie rośnie.
Czy zostaniemy zepchnięci jeszcze niżej w okolice 10 zł czas pokaże.
Biorąc po uwagę, że zawsze to tak robiono to może to jeszcze potrwać nawet rok.
Wszyscy co inwestują w takie spółki wiedzą jednak, że ryzyko jest bardzo duże, bo skoro spółka nie zarabia to może przecież zbankrutować.
Potrzebna jest jednak jedna wiadomość i nastąpi masowy odkup akcji jeżeli naprawdę są do odkupienia i oddania przez fundusze.
JSW wyprzedziła nawet CD Projekt, który był znany z najbardziej shortowanych akcji.
Najbardziej prawdopodobne wydaje się jeszcze jedno zejście niżej, ale równie dobrze możemy zobaczyć kształtującą się formację odwróconej głowy i ramion.
Skupowanie akcji warto rozważać w dużych odstępach. Już nie raz pokazano nam, że kilka zł za jedną akcję jest możliwe.

Nikt się tego nie spodziewał? a jednak się stało.
Było to widać, że dystrybucja na indeksie NASDAQ trwała od kilku tygodni.
Rynek nareszcie ruszył ku poziomom wsparcia i dąży ku normalności po szalonym rajdzie jaki zaserwował nam przez ostatnie miesiące.
Na razie nie ma żadnego popytu i czekamy co się dalej wydarzy, bo rynek na pewno zakłada kupno, a może być inaczej.
Nikt się nie spodziewa mocnych spadków i to może być ten moment.
Cła nakładane przez Trumpa i wojna handlowa zawsze powodowała spadki a do tego jeszcze niewyjaśniona sprawa Ukrainy. Idealne podłoże pod bessę.
Dodatkowo słaby dolar co ewidentnie widać także na EUR/USD.
Przed nami ciekawy marzec i warto zapiąć pasy.
Pozycje krótkie będą otwierane z wyższych poziomów, ale czy starczy na to mocy dopiero zobaczymy.
Czekanie na pierwszy mocny popyt to najbliższy tydzień. Jeżeli rynek będzie się dalej osuwał w dół będziemy docelowo zmierzać w poziomy 16000 pkt a w międzyczasie będzie można pięknie zarobić.

Dax rośnie przez 9 tygodni a SP500 spada przez 3.
Rynki które rozjechały się zupełnie za sprawą jednej spółki SAP.
To się nie może dobrze skończyć.
Najbliższe tygodnie będą bardzo ciekawe, ale najbardziej prawdopodobna jest konsolidacja choć nie można też wykluczyć dalszej bańki na niemieckim indeksie.
Tylko raz w historii zdarzyło się, że indeks rósł ok 3 m-cy, następnie spadł o tyle samo co urósł.
Co ciekawe jednak na DAXie mamy duży wolumen i to po wzrostach.
Sytuacja niebywała niezaobserwowana od lat. Zobaczymy ile czasu rynek może przebywać w takiej nierównowadze.
Pierwsze pozycje krótkie są już otwierane i pojawiają się czarne scenariusze dla NASDAQ.
Przecięcie średniej 200 dniowej itp.
Shortujący mają przed sobą spadki w rejon 20500 więc jest to nie lada okazja.
Pytanie brzmi czy niedźwiedzie są już gotowe do skoku z okna?
O tym przekonamy się w najbliższym miesiącu!

Bańka na niemieckiej giełdzie jest widoczna od kilku tygodni.
Jak ją rozpoznać? Zazwyczaj powstaje ona podczas euforii i jest robiona celowo.
Na wykresie są to zawsze świece tygodniowe, które następują po sobie jedna po drugiej z tym założeniem, że żadna ze świec nie łączy się z drugą świecą czyli zamknięcie jednej świecy tygodniowej nie powoduje powrotu do zamknięcia świecy z poprzedniego tygodnia. Czasami zdarzy się jeden powrót, ale co do zasady kurs rośnie przez kilka tygodni bez względu na informacje.
Taka sytuacja nie jest normalna biorąc pod uwagę skalę wzrostów. Skoro niemiecki indeks DAX normalnie robi zazwyczaj 1000 pkt. to dlaczego nagle robi 3000 pkt.
To wszystko powinno od razu dawać do myślenia.
Do tego brak wzrostów na giełdach amerykańskich od 4 miesięcy a Niemcy rosną jak na drożdżach mimo recesji w kraju.
Wygląda to jak typowe ubieranie ulicy czyli zwykłych ludzi w bardzo drogie akcje.
Profesjonalny inwestor już od dawna nie robi zakupów po takich wzrostach. Jest to nielogiczne i niezgodne z zasadą kupuj tanio sprzedawaj drogo, której należy przestrzegać na giełdzie jak i w życiu.
Informacje nie są aż tak istotne, ale też warto je czytać. Rynek zazwyczaj dyskontuje wszystko wcześniej.
Wygląda na to, że zdyskontował pokój na Ukrainie, którego jednak nie ma.
Bańka jest też częsta jeżeli tego samego dnia giełda amerykańska i niemiecka podążają w przeciwnych kierunkach. Mimo różnych godzin otwarcia co do zasady kontrakty terminowe podążają w jednym kierunku. Jeżeli niemiecki DAX o 20 jest +3% a SP500 już minus 1% to coś jest nie tak.
Dlaczego bańka pęka?
Nie jest to nic dziwnego, jest to po prostu zwykła realizacja zysków przez inwestorów, którzy zrozumieli, że rynek w tej bańce tkwił.
Zazwyczaj spadki są dynamiczne dlatego mówi się, że niedźwiedzie skaczą przez okno.
Do tego dochodzą nam inwestorzy grający na spadek cen akcji czyli shortujący.
Częstym przypadkiem jest też luka bessy i taką mieliśmy za SP500. Została zamknięta jednak powstrzymała dalsze wzrosty.
Jeżeli jesteśmy na rynku przez kilka lat to z pewnością bańkę będzie nam łatwiej zobaczyć na wykresie.
Nie mówimy tu o takiej bańce jak na rynku nieruchomości, która kształtowała się przez źle robione instrumenty finansowe w 2008. Mówimy tutaj o pewnej anomali rynku, która pojawia się na rynku sterowanym przez komputery. Owszem czasami zdarzają się mocne wzrosty np. ceny akcji, ale zazwyczaj jest to logicznie uzasadniane np. wzrostem ceny surowca.
Natomiast oderwanie cen i indeksów od rzeczywistości zawsze trąci bańką wywołaną przez spekulację dużych funduszy, takich jak Goldman Sachs będący liderem obrotu na np. Polskiej GPW.
Bańka na wykresie to także praktycznie pionowy wykres.

Patrząc na wykres USD/PLN jak zawsze pamiętamy, aby sprawdzić EUR/USD, które to na razie nie ma mocy aby spadać.
A skoro nie spada to USD/PLN się umacnia i póki co 4,05 zł to magiczna bariera która musi zostać pokonana zdecydowanie, abyśmy zobaczyli ruch w kierunku minimum czyli 3,80.
Na razie sytuacja jest bardzo dynamiczna, bo Donald Trump zapewnia nam niezapomniane wahania na dolarze. Każde jego posunięcie czy komentarz momentalnie wpływa na walutę.
Zakupy dolara można zacząć dopiero jeżeli kurs wykona zdecydowany ruch poniżej 4 zł. Wtedy jest mocno prawdopodobne, że uda nam się coś na tym zarobić. Ewentualne krótkie pozycje zlokalizowane są powyżej 4,13.
Dolar uległ ostatnio osłabieniu w stosunku do jena a zyskały też surowce typu miedź a dalej idąc akcje KGHM.
I tak to zazwyczaj się dzieje, że mocny dolar to tanie surowce. Dualizm handlu na obu rynkach sprawia, że zawsze na czymś zarobimy.
Na razie pozycja jest poza rynkiem i tak pozostanie do momentu wystąpienia cen. Na tym polega świadomy handel czy spekulacja.

Amerykańska giełda i najpopularniejszy indeks S&P500 dostał zadyszki.
Mamy kilkanaście tygodni w miejscu, ale popyt nadal mocno działa przy spadkach kursu.
Można więc założyć, że akcje będą nadal rosły, bo taki jest trend długoterminowy.
Patrząc jednak na wielotygodniowy wykres widać wyraźnie, że korekta jest rynkowi potrzebna.
Praktycznie 16 m-cy wzrostu to niezdrowa sytuacja. I choć może się ona utrzymywać nawet dłużej w pewnym momencie nadejdą informacje, które nie będą dobre.
W trwającej obecnie wojnie handlowej nie wiadomo kto wygra. Poprzednie wojny handlowe powodowały spadek indeksów rzędu 5% czyli niedużo.
Luka bessy widoczna na dziennym wykresie na razie się trzyma i jest bardzo ciekawe czy jest to faktyczny koniec wzrostów w najbliższym czasie.
Luty i marzec będą ważnymi miesiącami na giełdzie w USA. Jedynie dalsze pozytywne zamknięcie miesiąca będzie skutkowało dalszymi szansami na wzrosty. Jednak im dłużej tym będzie większe ryzyko.
Pozycje krótkie będzie łatwiej otwierać jeżeli zobaczymy nowe ATH natomiast pozycje długie zdecydowanie trzeba otwierać ostrożnie najlepiej używając volumenu dla zwiększenia pewności.
4800 pkt trzeba rozważać jako poziom ewentualnej dużej korekty. Jest to spora przestrzeń do spadków. Raczej nie należy zakładać krachu a spokojnie dążenie do tego poziomu. Jedynie nieoczekiwane wydarzenie może spowodować tak znaczące spadki.

Inflacja wg Prezesa Glapińskiego będzie nadal 5%. Co za tym idzie stóp nie należy obniżać.
To jest naprawdę dobrze dla PEKAO i wszystkich innych banków., bowiem odsetki pozostaną na wysokim poziomie w najbliższym czasie. RPP zmienia się jak flaga na wietrze, najpierw marzec może porozmawiamy o obniżkach, później lipiec pewnie obniżymy, a tu luty i prezes twierdzi, że inflacja nie spadnie więc nie obniżymy.
Wygląda, że gospodarka Polski ma się na tyle dobrze, że stopy na wysokim poziomie jej nie szkodzą.
A inne kraje obniżają na potęgę. Aż strach pomyśleć co się będzie działo w kolejnych miesiącach.
Jak wiadomo ceny energii nic złego nie zrobiły a na to powoływał się prezes.
Analizy rynkowe mówią o obniżkach 0,75-1 pkt w tym roku i 1 pkt w przyszłym. Co z tego się sprawdzi nie wiadomo. Ogłoszony dziś plan rozwoju kraju przy tak ogromnym deficycie nie napawa optymizmem.
Tak czy inaczej Polacy płacą wysokie raty, kapitał przy racie 3500 zł, wynosi około 500 zł a 3000 to odsetki. Banki mają hossę i jeszcze dorzucają opłaty. A kursy banków w tym PEKAO rosną dalej po 6 tygodniach wzrostów.
Wygląda na to, że do połowy roku lub dalej kursy będą wysoko, bo tak należy je wywindować, aby odciąć dywidendę, bo ta powinna być duża przy takich zyskach.
A na PEKAO mamy nadal wysoką zmienność i trend wzrostowy. Niewiadomą pozostaje zakup Alior Banku który ma się wydarzyć w połowie roku.
Dla posiadaczy akcji ich trzymanie wydaje się najciekawszym rozwiązaniem pod warunkiem brania dywidendy. Dla tych co ich nie mają rozsądne wydaje się czekanie na lepsze ceny do zakupu.
Ponieważ na giełdach szczególne niemieckiej mamy nowe szczyty to korekta zagranicą może być okazją do zakupów jeżeli ceny spadną.
W przyszłości trzeba się szykować na niższe zyski banków w wyniku obniżek stóp procentowych co teoretycznie powinno się przełożyć na spadki cen akcji. Póki co jednak należy podążać z trendem wzrostowym.

Przed wyborami Trumpa na prezydenta można było powiedzieć, że warto inwestować w PGE, TAURON itp.
Czy przy obecnej zmianie nastawienia do zielonej energii warto inwestować w te spółki pozostaje już kwestią wiary.
Skoro już wiemy, że Trump będzie wszystko chciał zmienić to nie wiemy jak będzie wyglądała przyszłość zielonej energii. Nie zmienia to faktu, że na energetykę wykładane są duże pieniądze z KPO trafiające do największych firm. To, że wymieniane są słupy i linie energetyczne jest obecnie pewne. Budowane są elektrownie gazowe i magazyny energii a w przyszłości atom. To wszystko ma się jednak nijak do wartości kursu na giełdzie.
Jedno co wiemy to to, że ceny energii w Polsce będą rosły a cena samej energii teoretycznie w długim okresie będzie spadać.
Powinno się to przełożyć na większe zyski PGE, ale w tle należy mieć nadal kopalnie węglowe.
Cena powinna dążyć do 7,5 – 9 zł, ale trend na razie mamy jedynie boczny więc trzeba być ostrożnym.
Najbliższe miesiące na pewno będą sprzyjały zmienności i warto to wykorzystywać.

Akcje KGHM skoczyły dziś do poziomu 139 zł, ale cena miedzi nie rośnie. Jest to prawdopodobnie zapowiedź rządu, że ograniczy podatek.
Kurs wydaje się chętny do zamknięcia luki z poprzednich miesięcy w rejonie 145 zł.
Kurs miedzi dochodzi natomiast do ważnego oporu i przebicie tego poziomu będzie oznaczać, że cena miedzi może być za jakiś czas wyżej niż w pandemii.
Co ciekawe nie umacnia się natomiast dolar więc tak duży ruch jest dość zaskakujący.
Jest to więc możliwe chwilowe zagranie lub nowa hossa na surowcach o której mówi się od jakiegoś czasu na rynku.
Jednak jak każda plotka może to być krótkotrwała euforia. Jeżeli cła spowodują wojnę handlową to giełdy i akcje zawrócą na południe.
Plany rządowe jakie by dobre nie były nie będą zrealizowane jeżeli wybory prezydenckie nie dojdą do skutku z wygraną po ich stronie.
Tak więc najbliższe tygodnie to możliwe zamykanie luki bessy lub jej obrona na akcjach KGHM.
Niepowodzenie może spowodować 50% przecenę i zamykanie luk hossy z poprzednich lat.
Przed nami interesująca część lutego, bo dziś dopiero pierwszy tydzień handlu.

Wolumen jest znany od dawna. Jest o nim sporo filmów na youtube i sporo materiałów do poczytania w internecie.
Jednak w żadnym nie znalazłem jakoś gdzie ten wolumen można kupić, chyba tylko raz ktoś wspomniał o X Station w XTB.
Zacznijmy od tego czy analiza wolumenu czy po prostu wskaźnik wolumenu jest potrzebny, aby zarabiać pieniądze?
Otóż nie jest. ALE jest chyba jednym z najlepszych wskaźników, aby zrozumieć i zauważyć na wykresie popyt i podaż.
Specjalnie napisałem ALE z dużej litery, bo zawsze jest jakieś ale:)
Ile osób potrafi pokazać podaż i popyt na wykresie świec japońskich? Z pewnością niezbyt dużo, a już większość w ogóle nie wie kiedy sprzedawać i kupować, bo nie zna podstawowych wskaźników itp.
Dużo osób czyta lub słucha blogerów i influencerów a potem inwestuje w obligacje skarbowe, mieszkania, grunty itp.
Chwała dla tych, którzy próbują się czegoś dowiedzieć a później uczą się na swoich błędach.
Jednak zdecydowana większość jakieś 90% inwestuje, bo analityk lub doradca bankowy coś powiedział lub napisał. Makler tak kazał a doradca inwestycyjny czy CFA potwierdził, że warto w to inwestować. Oglądając jeden z materiałów na youtubie, był podany fajny przykład kolegi, który kupił za 300 000 zł akcje jakiejś firmy tylko na podstawie tego, że przeczytał czy ktoś mu powiedział, że to fajna firma z perspektywami.
Skończyło się to tak, że stracił 150 000 zł, a co najważniejsze swoim zakupem podbił kurs o kilka procent do góry, bo na tej spółce w ogóle nikt nie handlował. Skoro nikt nie handluje i nie ma obrotu a także wolumenu to jakim cudem miałby te akcje sprzedać – jak nikt nie chce kupić to nie sprzeda.
Takich opowieści można by przytaczać dużo. Jesteśmy ludźmi i najlepiej uczymy się na błędach. Na tym to polega i ważne jest tylko, aby tych błędów nie powtarzać.
Tak więc skoro nie mamy wiedzy to dobrze by było korzystać z chociaż jednej rzeczy, która zwiększy nasze szanse na sukces albo chociaż podpowie nam kiedy kupować.
I tutaj poza wykresem świecowym przychodzi nam na pomoc wolumen czyli liczba transakcji zawieranych w danym okresie.
Pierwsza rzecz skąd go wziąć? a raczej niedrogo kupić.
Otóż ja korzystam ze strony https://clusterdelta.com/, gdzie za parę dolarów a właściwie UAH można taki wolumen wykupić. Poza tym wolumenem jest tam jeszcze kilkanaście innych wskaźników w jednej cenie.
Do tego warto mieć platformę MT4 lub MT5 oraz podstawową umiejętność obsługi.
Na stronie po przetłumaczeniu przez google są wszelkie instrukcje instalacji, dostępne platformy itd.
Jest też specyfikacja instrumentów dla których wolumen jest dostarczany więc warto wcześniej sprawdzić, aby nie było rozczarowań.
Co do zasady mamy tak SP500, NASDAQ i DAX więc to w zupełności wystarcza jeśli chodzi o giełdy.
Jest też sporo walut, surowców i kryptowalut.
Żadnych powiązań z tą stroną nie mamy więc nie jest to lokowanie produktu:)
Jeżeli ktoś ma wolumen z innych serwisów to jak najbardziej można korzystać.
I teraz UWAGA – nie używamy wolumenu tickowego – dostępnego u brokerów bezpłatnie. On nie pokazuje ilości zawieranych transakcji!
Jeżeli więc już zdecydujemy się na używanie wolumenu trzeba wiedzieć, że to nie jest wskaźnik idealny.
To nie jest tak, że jak mamy ogromy wolumen gdy kurs spada to znaczy, ze kolejnego dnia kurs idealnie zawróci do góry.
Sprawdza się on jednak na każdym interwale czasowym. Jeżeli ktoś czytał, że pewne godziny są istotniejsze na giełdach to tak właśnie jest. Co za tym idzie na m5 można o 9 rano dokładnie zauważyć duże ruchy wolumenu – jest to oczywiste giełda się otwiera i rusza handel. Podobnie o 17:30 także wolumen jest często duży.
Nie oznacza to jednak, że duży wolumen od razu zapewni nam zyski, bo przykładowo, kupując po 17:30 po zobaczeniu dużego wolumenu kurs DAX-a otwiera się luką wzrostową o 1 w nocy i faktycznie jest zysk, ale sobie śpimy więc go nie zrealizujemy. O 8 rano jesteśmy na tym samym poziomie co o 17:30.
Tak więc trzeba na pewno sobie jasno powiedzieć, że wybór interwału czasowego i skłonność do ryzyka, dźwignia finansowa to rzeczy, które trzeba przemyśleć zanim się zdecydujemy na zwiększanie wiedzy i błędy, które na pewno będą.
Nie ma na rynku nic pewnego i trzeba to wiedzieć gdy inwestuje się swoje pieniądze.
Sam wolumen trzeba przyznać jest bardzo pomocny szczególnie podczas dużych ruchów( większego ryzyka).
Wtedy faktycznie widać, że dużo papierów zmieniło właściciela. I jest to dobry sygnał, na którym warto się opierać szczególnie jeżeli zostanie on potwierdzony przez analizę trendu, wsparcie i opór czy świece japońskie.
Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że sam wolumen dużo pomoże jeżeli jeszcze nic o rynku nie wiemy, ale ryzyko błędów jest wtedy nadal wysokie.
Jak działa wolumen.
Otóż jeżeli mamy wzrostową świecę i rosnący zdecydowanie wolumen to mamy jasność, ktoś dużo kupił i jest duża szansa na wzrosty. Szczególnie jeżeli cena jest niska. Należy jednak pamiętać, że to nie oznacza, że kurs już nie spadnie. Może być jeszcze duża zmienność przez kilka dni i wtedy należy obserwować wykres.
Druga opcja to mamy wzrostową świecę z dużym wolumenem. Następnie kolejne wzrosty wolumen jeszcze większy. Kolejny dzień znowu to samo. 4 dzień i jest coś dziwnego – mamy wzrosty, ale wolumen już nie rośnie. 5 dzień dalsze wzrosty a wolumen mniejszy niż 4 dnia. To jest pierwsza oznaka, że kurs będzie zawracał.
Bardzo często jest też sytuacja, że mamy różne świece spadkowe i wzrostowe a wolumen jest na zbliżonych poziomach. Nie należy się tym przejmować. Nas interesują tylko te duże ruchy na rynku. No chyba, że ktoś handluje na interwale m5 to wtedy codziennie będzie miał duże ruchy na wolumenie rano i pod koniec sesji i jak wejdą na rynek Amerykanie.
Podczas spadków jak mamy świecę spadkową i wolumen rośnie to znaczy, że mogą kończyć się spadki.
Skoro kurs spadł już dobre kilka procent a wolumen jest największy to często jest to koniec spadków. Dużo papierów zmieniło właściciela i chętni na kupno się pojawili. Aby być tego pewnym dobrze by było, aby pojawiła się wzrostowa świeca z dużym wolumenem albo kilka świec wzrostowych, gdzie wolumen rośnie.
Najlepiej jeżeli wolumen będzie dodatkowo potwierdzał decyzję o zakupie lub sprzedaży.
Jeżeli go nie używamy też trzeba jakoś decydować o zakupie i wyjściu z inwestycji.
Jak wiemy tutaj najważniejsza jest cena. Ona nigdy nas nie zwiedzie. Inne wskaźniki mogą się nie sprawdzić, ale warto ich używać, bo zawsze nas upewnią co do decyzji. Ponieważ rynek jest dziś sterowany przez komputery to należy wykorzystywać przewagę dzięki takim wskaźnikom jak wolumen.
O której godzinie handlować?
Wydaje się oczywiste, że skoro chcemy wykorzystywać wolumen musimy kupić sobie wskaźnik.
Ale co wtedy kiedy nas nie stać lub jeszcze jesteśmy na początku nauki i chcemy najpierw opanować podstawowe rzeczy.
Skoro wiemy, że największy wolumen robi duże ruchy to wiemy też, że występuje on zawsze na otwarciu i zamknięciu giełd.
W ten sposób bezpłatnie można obserwować sobie 5 minut każdej sesji mając praktycznie pewność, że na tym poziomie był duży wolumen.
Są to godziny 9:00 i 17:30 na DAX, 15:30 i 21:55 na SP500. Dodać należy do tego +-5 min. Wtedy następują często bardzo duże ruchy. Wynika to z tego, że Niemcy i Amerykanie dołączają się do handlu w określonych godzinach. W Polsce to także 9:00.
Jeżeli już na początkach sesji mamy +- 5% na indeksie to mamy praktycznie pewność, że więcej tego dnia nie będzie. Bardzo rzadko są większe ruchy. Na akcjach +-10%-15% to także zazwyczaj max.
Nie warto więc siedzieć przed komputerem cały dzień( chyba, że ktoś handluje na interwale m5), bo duże ruchy są zazwyczaj jak mamy duży wolumen. Największe zaś jego skoki są w momencie startu giełdy.
Są nawet strategie opierające się na handlu tylko w początkowych minutach startu giełdy.
Mając clusterdelta jest tam jeszcze jeden wskaźnik, który nie robi furory, ale od czasu do czasu pokazuje jakiś bardzo duży skok wolumenu. Pokażę go poniżej. Ten niebieski to zwykły wolumen a drugi to wskaźnik delta.
Poprzednio po takiej delcie mieliśmy wzrost około 4-5 tyś. pkt wzrostu na DAX. Teraz mamy ją w czerwonym kolorze. Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.

Tak więc wolumen jest zdecydowanie najlepszym wskaźnikiem jeżeli już należy za coś płacić.
Nie można też rozpatrywać wolumenu w kategorii np. koloru czy wymowy świec.
Wcale nie jest tak zawsze, że o 9:00 mamy duży wolumen na wzrostowej świecy i dalsze wzrosty choć częste są zawsze pewne. Jakby tak było wszyscy by tylko śledzili wolumen.
Jak więc grać?
Zdecydowanie najlepiej jest poczekać na otwarcie giełdy, sprawdzić wolumen a następnie poczekać co zrobi kurs w ciągu 1-2 godzin.
Dopiero wtedy należy zawierać transakcje. Rynek lubi podbijać kurs rano na dużym wolumenie a następnie zrzucać duże ilości akcji mocno w dół. Czasami oczywiście jest dokładnie odwrotnie. Tak to działa, bo trzeba wyprowadzić w pole drobnych ciułaczy.
Jeżeli trafimy na mocny trend to z pewnością codzienny duży wolumen będzie podnosił cenę nawet przez tydzień, ale później i tak przyjdzie realizacja zysków czyli spadki. Kwestia dobrego dobrania kapitału i wielkości pozycji zajmowanej na rynku. Najgorsze co można zrobić to wejść za dużą kwotą od razu. To się zazwyczaj źle kończy.
Reasumując temat wolumenu zdecydowanie warto go używać choć można się bez niego obejść i dużo rzeczy zobaczyć samemu na wykresie jeżeli umie się łączyć pewne fakty.
Jednak jako niedrogie narzędzie zalecamy go stosować. Na pewno kilka tygodni lub miesięcy obserwacji wystarczy, aby zrozumieć jak działa.
Nowe dołki na EUR/USD już na początku stycznia pokazują, że kurs idzie w kierunku parytetu.
Tak samo dolar się umacniał przy poprzednich wyborach Trumpa na prezydenta.
Następnie dolar zaczął się osłabiać.
Czy historia się powtórzy? Zobaczymy.
Na razie nie ma żadnych argumentów za mocnym euro. Mamy natomiast 4 miesiąc spadków na eurodolarze. Wiadomo, że prędzej czy później to się zatrzyma i będziemy rosnąć do 1,05. To jest na razie 1 baza do której kurs będzie dążył.
Ewentualne osłabianie się dolara będzie windowało ceny surowców i dobrze to wygląda na wykresach miedzi czy ropy a za tym KGHM i kontrakty na ropę brent.
Do momentu zaprzysiężenia prezydenta rynek może też wykonać korektę lub pogłębić spadki.
Po objęciu stanowiska zobaczymy pierwsze decyzje Trumpa, które będą przez rynek rozgrywane lub wcześniejsze plotki dyskontowane natychmiast po ukazaniu.
Trend jest nadal spadkowy więc nie gramy w przeciwną stronę. Kto wie kiedy dolar przestanie się umacniać.

Jak ktoś kieruje się logiką i fundamentami grając na Niemieckim indeksie DAX to bardzo nie dobrze.
Jak można analizować fundamenty skoro gospodarka jest w recesji a giełda jest na samym szczycie.
Otóż tak to właśnie działa. Rynek dyskontuje wszystko wcześniej i nie trzyma się żadnych fundamentów.
Im prędzej się to zrozumie tym lepiej.
Tak więc jeżeli w najbliższym czasie wskaźniki zaczną wychodzić lepsze to wcale nie znaczy, że indeks będzie nadal rósł.
Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację na indeksie w skali MN.
Formacja spadającej gwiazdy na wykresie miesięcznym za grudzień zwiastuje spadki.
Takie zakończenie roku po tak długich wzrostach także wpisuje się w czekającą nas korektę.
Jednak co ciekawe poziom 20 000 wskazuje na duży wolumen tak jakby indeks miał nadal ochotę rosnąć.
Warto raczej poczekać na dzisiejsze odczyty NFP i ewentualne nowe ATH aby zawierać pozycje krótkie.
Szala musi przechylić się wreszcie w jedną stronę. Poziomy wsparć wypadają mniej więcej co 1000 pkt aż do 17000 pkt.
W listopadzie można też zaobserwować ogromną pozycję zawartą na spadek indeksu. Będzie ją widać na wykresie jako czerwona linia.
Poprzednio taka pozycja wywindowała kurs o 5000 pkt do góry więc trzeba być tutaj ostrożnym. Dziwne jest natomiast to, że zawarto ją w listopadzie choć może był to ruch pod wybory w USA. Jeżeli została zamknięta to ona może odpowiadać za wzrosty po wyborach. Ciężko na dzień dzisiejszy określić, ale warto obserwować co się będzie działo.

Czas najwyższy aby JSW ruszyło do góry i przebiło ten opór na 28 zł. Wtedy będzie szansa na dalsze wzrosty.
Widać, że fundusze jeszcze mocno grają na spadek mimo iż ze wszystkich stron na X węgiel jest zachwalany.
Co i kiedy zrobi rynek nie wiadomo, ale jeśli wierzyć temu, że Donald Trump odejdzie od zielonego szaleństwa to spółka powinna zacząć zyskiwać na wartości.
Pojawiają się też pierwsze wykresy porównujące wykres dolara z lat 2016 vs obecne umocnienie po wyborach, wcześniej też tak było, że dolar zyskiwał na wartości. Następnie jednak już tracił dużo mocniej.
Jeżeli tak będzie tym razem to surowce będą drożeć co na razie widać na ropie.
Kolejne są miedź, złoto i węgiel.

Trend wzrostowy na allegro jeszcze się trzyma.
Kto nie robił tam zakupów na święta choć raz ręka do góry.
Wyniki z końcówki roku powinny być więc znakomite.
Jeżeli jakiś krach nie pokrzyżuje planów powinniśmy wkrótce zacząć rosnąć.
A jak spadniemy to będzie jeszcze jedna okazja do zakupów akcji.
Allegro ma nadal nie potwierdzony powrót do oporu na poziomie 46 zł.
Prędzej czy później powinno tam się znaleźć więc jeżeli ktoś w tą firmę wierzy to powinien mieć ją w swoim portfelu.
Osobiście Allegro uwielbiamy za prostotę zakupów a widać, że firma nie spoczywa na laurach i dalej się rozwija tak w Polsce jak i zagranicą.

Kto by pomyślał jeszcze w 2024 roku, że uda mu się zakupić akcje Orlenu po 45 zł.
6 m-cy spadków na tak dużej spółce to znakomita okazja do zbudowania pozycji a przed nami nowe otwarcie 9 stycznia.
Dzisiaj już kurs rośnie 4% prawdopodobnie pod to właśnie otwarcie.
Czy będzie tam coś przełomowego zobaczymy już niedługo. Do tego momentu kurs może jeszcze sporo wzrosnąć, ale tego nigdy nie możemy być pewni.
Nie zmienia to faktu, że podtrzymanie aktualnej polityki dywidendowej będzie dobrze płacić posiadaczom akcji zakupionych w rejonie 45 zł.
A skoro mamy prawie 10% z samej dywidendy to można spokojnie sobie akcje trzymać i czekać aż kurs urośnie. Sprzedając po 90 zgodnie z rekomendacjami banków mamy dodatkowo 100% zysku.
Jakie mamy ryzyka? Jedno główne: bankructwo firmy. Wszelkie kwestie polityczne są już rozegrane i będą się toczyć przez najbliższe lata w polskich sądach. Może jeszcze pokażą się jakieś rewelacje od najbogatszych Polaków, ale tutaj nic pewnego. Poza tym nie wiemy jak wpłynie to na kurs.
Największym zagrożeniem jest nadal możliwa korekta na rynkach światowych czyli w skrócie w USA.
Nie należy się jednak na razie tym martwić, bo prognozy na SP500 są w rejonach 6400-7000 pkt. czyli nadal wzrostowo.
Do czasu zaprzysiężenia Donalda Trumpa, będziemy mieli jeszcze sporo zmienności a później tym bardziej. Te opowieści które na razie wygaduje będą zapewniały duże wahania kursów. Kwestia Ukrainy może być różnie odebrana na rynku więc trzeba być ostrożnym bez względu co nastąpi.
Zakładać można, że ORLEN jeszcze może spaść do 42 zł i niżej, ale póki co nie jest to scenariusz bazowy.
Firma powinna wkrótce pokazać większe zyski, bo marże na pewno były podniesione w zeszłym roku.
Widać to po cenach na stacjach benzynowych.
Luka dywidendowa z zeszłego roku to cel nr 1 dla naszego koncernu.

Dolar trzyma się mocno i tak naprawdę scenariusz wzrostowy jest pewniejszy niż spadkowy.
Jednak wszystko zależy od Trumpa i formy amerykańskiej gospodarki.
Skoro Trump wygrał gospodarka amerykańska była w dobrej kondycji tylko na papierze.
Skoro ludzie głosowali na Trumpa to znaczy, że jest źle.
A jak jest źle trzeba będzie stymulować gospodarkę niskimi stopami procentowymi i osłabianiem swojej waluty.
Ma się to nijak do scenariusza mocnego dolara w 2025 roku.
Tak więc należy nadal obserwować kurs USDPLN. Na dzień dzisiejszy bariera 4 zł i niżej jest wsparciem.
Jeżeli nie spadniemy niżej to dolar może zmierzać do 4,70 czyli niepotwierdzonego przez algorytmy poziomu. Jeżeli zaś będzie coś w rodzaju QE to 3,60 jest kolejnym poziomem.
Nie ma więc obecnie cen, aby cokolwiek kupić lub sprzedać i w takich momentach należy poczekać, aby ograniczyć ryzyko.

Spółki technologiczne na Nasdaq mają się znakomicie.
Wzrost jest już jednak mocno niezdrowy i przyszły rok może wszystko zmienić, bowiem czas na jakieś 5000 pkt korekty do wsparcia zlokalizowanego w rejonie 17000 pkt.
Dlaczego kurs musi wrócić? Ponieważ każdy trend wzrostowy ma prędzej czy później konieczność zrealizowania zysków. Przecież ludzie nie będą trzymać zysków w nieskończoność, przyjdzie jakaś wiadomość i wszyscy rzucą się do wyprzedaży spółek, aby zabrać zarobioną gotówkę.
Przez rynek przejdzie zdrowa korekta i kurs może dalej rosnąć.
Drugim argumentem jest czas wzrostów. Im dłużej rośniemy tym bardziej chcemy zrealizować zyski, bo boimy się spadków kursu. Tak naprawdę gdyby nie ETF-y itp. instrumenty, które ludzie kupują z zamiarem trzymania kilka lat to już dawno kurs by się załamał. Można sobie natomiast dziś wyobrazić sytuację, gdzie napływ środków może powodować ciągłe wzrosty.
Nic nie trwa wiecznie i to trzeba pamiętać przed 2025 rokiem. Krzywa rentowności w USA przestała być odwrócona a za tym zawsze szły spadki.

Wiadomość o wchłonięciu Alior Banku w 2025 roku została dobrze odebrana przez inwestorów.
Kurs urósł ze 132 zł do 150 zł. W tym tygodniu jednak sentyment na rynku sprawia, że nie ma dalszych wzrostów.
Dwie rzeczy działają jednak na korzyść banku: plotki o dużej dywidendzie w 2025 oraz plotki o braku obniżek stóp procentowych w 2025.
Co się sprawdzi zobaczymy.
Cena powinna podążać jednak nadal na południe choć wzrosty powyżej 150 zł mogą zmienić sytuację.
Stanie się to jednak dopiero pewnie w 2025 roku.
Banki i ich ogromne zyski 2024 mogą cieszyć prezesów, ale nie obywateli, którzy zmagają się z hipotekami na 8%. To jest dramat, bo w Europie mamy kolejne obniżki i ledwo powyżej 3%, w Szwajcarii tną i może będą ujemne. I jak nadal chcecie mieć złotówkę zamiast Euro to warto się zastanowić. To tylko papier, którym się płaci. Nie ma już żadnego powiązania z surowcami.
Ja wolę płacić w Euro i mieć hipotekę na 4 a nie 8%.
Eldorado banków przeszkadza jednak developerom, bo kredytu 0% nie będzie. I to też dobrze.
Dopłaty państwa się skończą. Ceny spadną i ludzie ruszą na zakupy. Normalne i proste. Wystarczy nie sterować i dać popytowi i podaży działać.
Betonowe złoto już nie jest takie złote. Warto jednak szukać okazji, bo nic lepszego jeszcze nie ma.
Pekao warto rozważać do portfela, ale dobrze rozkładać pieniądze, bo spadki stóp procentowych będą zmniejszać jego zyski.

Duże spadki KGHM-u są związane z wyborem Trumpa na prezydenta.
Spowodowało to momentalne umocnienie dolara a za tym poszły taniejące surowce.
Na razie cena miedzi przestała spadać, ale po kilkunastu dniach wzrostu i dotarciu do pierwszego oporu znowu zaczęła zawracać na południe.
Inwestowanie w akcje KGHM-u jest ściśle związane z notowaniami tego surowca.
Chiny i każda dobra informacja o poprawie koniunktury sprawia, że akcje rosną, bo rynek spodziewa się większego popytu na miedź. Jednak Chiny podobno mają problem z dezinflacją.
Na wykresie KGHM mamy też lukę bessy co nie jest dobrym zwiastunem w najbliższym czasie, ale wiadomo jest, że ta luka będzie zamknięta więc chociaż cena sprzedaży jest znana.
Mamy też jednak luki hossy jeszcze nie pozamykane z poprzednich lat i to bardzo odległe od ceny 128 zł.
Warto więc ostrożnie podchodzić do zakupów i dobrze obserwować dolara oraz cenę miedzi. To najważniejsze wskaźniki do zarabiania na wahaniach kursu.

Akcje PGE przełamały linię trendu wzrostowego. Może to zapowiadać mocne spadki, ale jeszcze w grudniu może się wszystko zmienić, bo miesiąc jeszcze trwa.
Widać, że rząd jak i większość krajów oraz cała Unia Europejska ma problem z przestawieniem się na zielony prąd. Nie można być bowiem ekologicznym, gdy inne kraje na świecie nie są zielone i nie muszą.
Nie ma żadnej umowy światowej o ograniczaniu CO2 więc Chiny i USA otwierają i nadal korzystają z kopalni węglowych. W Polsce wkrótce 2 kopalnie mają być zamknięte. Donald Trump oczywiście popiera OZE, ale bez przesady skoro Chiny dalej używają węgla.
Chyba wreszcie ktoś pójdzie po rozum do głowy, że należy odchodzić od węgla, ale stopniowo.
Jeśli nie to gospodarka nie wytrzyma i miejsca pracy przeniosą się tam gdzie jest normalnie.
PGE jak i wszystkie spółki energetyczne są wciąż zależne od węgla i od rządu. Na razie widać, że luka w rejonie 6 zł została zamknięta po długim okresie, ale jak zawsze kurs dotarł tam gdzie trzeba.
Ponieważ jest to ostatni bastion obronny( wsparcie) to jest jeszcze szansa, że kurs akcji się odbije.
Jeżeli nie będzie popytu to będziemy zmierzać do 4,60 lub nawet 2,60 zł.
Warto więc podążać zgodnie z trendem i nie inwestować wszystkich pieniędzy w jednej transzy.

Wygrana Donalda Trumpa wzmocniła dolara i widać, że jest moc do dalszych spadków na najpopularniejszej parze walutowej świata.
Poziom 1,05 wydaje się być w zasięgu kilku dni i jego przełamanie zmieni trend na spadkowy z zasięgiem poniżej parytetu.
Pamiętać jednak trzeba, że jest to pierwszy tydzień po wyborach i mogą to być jeszcze fałszywe ruchy wynikające z pozycjonowania się największych graczy pod najbliższe decyzje Trumpa.
Jak wiadomo gospodarka będzie na pierwszym miejscu a co za tym idzie już są rozgrywane cła i stąd drogi dolar i tanie surowce.
Zielony porządek prawdopodobnie do kosza a szczyt klimatyczny przed nami. Za to można lubić Trumpa, nie ma mowy o wyłączaniu kopalni i atomu w USA podczas korzystania z tego rozwiązania przez Chiny.
Zielona rewolucja w Europie wydaje się być zagrożona. Zobaczymy czy na szczycie zapadną jakieś decyzje.
Dolar ma szansę jeszcze potężnie się umocnić a zatem złoto będzie spadać a bitcoin właśnie robi nowe ATH. Czy będzie to nowy trend nie wiadomo, bo trzeba brać pod uwagę shortowanie tej euforii w najbliższym czasie.
Jedno jest pewne wraca zmienność i będzie się utrzymywać do momentu jak nie zapadną najważniejsze decyzje w USA( Ukraina, migracja, energetyka, Palestyna, Iran itp.)
Droga do 0,95 i niżej jest otwarta, ale jeszcze 1,06-1,05 będzie w grze.

Akcje Dino zyskały ponad 14% na ostatniej sesji zamykając jednocześnie lukę bessy z lipca.
Dalsze lepsze wyniki r/r a może po prostu nikt nie gra na spadek ceny akcji.
Faktem jest, że ostatnia luka do zamknięcia jest na poziomie 450 zł.
Przed nami jednak jeszcze cały listopad i dopiero zamknięcie świecy MN powie czy trend który wyglądał na zmieniony okaże się być nadal wzrostowy.
Dino dalej otwiera sklepy i mimo delikatnych problemów z urzędami dalej idzie to zgodnie z planem.
Potencjał naszego kraju jest nadal duży, bo mamy wciąż dwa razy mniej mieszkańców niż np. Niemcy.
Koszty pracownicze rosną jak podają sklepy, ale nie można tutaj aż tak bardzo wierzyć w bajki.
W sklepie jest zazwyczaj 1-2 kasjerów, nie ma natomiast żadnych stoisk samoobsługowych – może to przyszłość. W biedronce i lidlu już na tyle dopracowano kasy, że korzystanie z nich stało się dużo wygodniejsze szczególnie ze względu na kontrolę nad cenami, bowiem wielokrotnie na kasie zwykłej były złe ceny a mówił nam to dopiero paragon. Drugim argumentem jest oszczędność czasu. Żabka zazwyczaj ma 1 stanowisko samoobsługowe i jest to bardzo wygodne.
Aby zrozumieć dlaczego trend nie jest już spadkowy należy nauczyć się łączenia świec. Bez tego nigdy nie będziemy rozumieć kierunku w którym należy podążać. Trend na DINO wyjaśni się na koniec miesiąca.

Kto mówi prawdę w Orlenie? Obecny prezes czy poprzedni?
Otóż nikt tego nie wie. Koszty Olefiny III wzrosły do 50mld? Czy to możliwe, że ktoś był tak głupi, że nie potrafił oszacować kosztów lub ewentualnych zysków w przyszłości? Nie chce się w to wierzyć, ale patrząc na skalę afer w PiS jest to możliwe. Trzeba pamiętać, że opozycja też swoje robiła:)
Skupmy się więc na kursie a nie polityce, bo tak jak giełda nie zmienia się od lat.
Fakty są takie, że cena akcji Orlenu najczęściej oscylowała przez poprzednie lata między 50 a 70 zł.
Tak więc jak dziś się ktoś zastanawia czy warto kupić firmę, która płaci co roku dobre dywidendy i jest dzisiaj w cenie atrakcyjnej jeśli spojrzymy na historię to trzeba odpowiedzieć, że kupujemy a nie się zastanawiamy.
Można lubić Orlen lub nie, ale i tak prędzej czy później wyląduje się na jego stacji. p.s żurek na orlenie na S7 jest znakomity:D
Tegoroczna dywidenda będzie 20 grudnia więc jeszcze trochę poczekamy, ale dziś jest do zarobienia około 30% na kursie akcji.
Są dwie luki do zamknięcia, a brak mrożenia cen energii powinien spowodować wzrost zysków.
Politycznie zawsze może się coś zdarzyć, ale tak jest z każdą polską spółką i jak się inwestuje na GPW to idzie się przyzwyczaić.
Rekomendacje analityków? 90 i 105 zł. Czas pokaże.
Wyprzedanie rynku na oscylatorze stochastycznym na wykresie MN skłania do sprawdzenia historii.

Ostatnie rewelacje o krótkich pozycjach na JSW rozbudziły apetyt inwestorów na 1000% zysku.
Jak widać jednak na razie kurs powoli pnie się do góry.
Takie wzrosty będą prawdopodobnie długotrwałe, bo Ci co pożyczyli akcje będą chcieli je odkupować jak najtaniej a większość inwestorów nie ma konta na X więc o shortach nie ma pojęcia.
Kurs prawdopodobnie nie spadnie już niżej 25 zł a rekomendacje analityka po 7 zł można włożyć między bajki. Swoją drogą analitycy tacy narażają się ludziom i muszą się spodziewać pozwów, ale widocznie się ich nie boją.
Wczoraj odnośnie shortów jakiś fundusz się „pomylił” i zaraportował do KNF pozycje krótkie, których nie było. Cały rynek śmieje się dziś z nieudolności nadzoru, który powinien stać na straży inwestorów, ale niestety jest zupełnie odwrotnie.
Tak więc uczcie się i edukujcie, bo nikt za Was tego nie zrobi – nikt nie zadba o Wasze pieniądze lepiej niż Wy sami!
Czy będzie short squeeze na akcjach – tego nie wie nikt, ale pewnie warto na to czekać.
Trzeba też być gotowym na ryzyko upadku firmy więc nie wkładajcie tam wszystkich środków, bo ktoś twierdzi, że będzie tam 1000% zysku. Dywersyfikacja to podstawa.
Najbliższe poziomy oporu to około 35 zł, ale jeżeli odkupywanie akcji zacznie się na dobre to będzie to kwestia kilku lub jednego dnia. Następnie mamy 50 i 70 zł albo i wyżej.
Czas pokaże, a tani dolar będzie wspierał surowce jeszcze przez pewien czas.
Ewentualne obniżki stóp w Polsce w marcu 2025 także osłabią złotówkę.

Nowe szczyty na indeksie S&P500 po wygranej Donalda Trumpa i euforii związanej z oczekiwaniami na wzmacnianie gospodarki.
Mamy już wszystko rozstrzygnięte w tym roku. Obniżka stóp o 0,25 pkt. Nowy( stary) prezydent.
Skoro było tak dobrze wg statystyk i giełdy w USA to dlaczego ludzie mówią, że było źle i wybrali Trumpa.
Oby się nie okazało, że jednak tak dobrze nie będzie, bo należy pamiętać, że czas spadków po pierwszych obniżkach stóp się zbliża więc trzeba być ostrożnym. Może jednak spadki nadejdą dopiero w przyszłym roku. Kto chciałby, aby Święty Mikołaj nie dowiózł prezentów w postaci premii w tym roku:D
Indeks osiągnął nowe ATH i jak wiadomo czas powrotu do 4800 zbliża się nieubłaganie. Rynek nie zmienia się od lat a nowe szczyty na euforii są idealną okazją do zawierania pozycji krótkich.
Należy być bardzo ostrożnym z kupowaniem a zalecana jest realizacja zysków.
Trzeba też brać pod uwagę, że cały listopad przed nami. Możliwe, że spadki zaczną się już za tydzień, ale równie dobrze może być bańka do końca listopada lub grudnia. Już nie takie rzeczy rynek widział, ale zawsze później następuje otrzeźwienie.
Jeżeli przyszły tydzień zakończymy na 5900 to może być koniec wzrostów, ale póki co należy czekać i obserwować co się zadzieje.
Liczne decyzje i nominacja to dopiero przyszły rok.

Patrząc na wykres EUR/PLN można założyć, że złotówka już mocniejsza nie będzie – dlaczego?
Bo przyszłoroczne obniżki stóp procentowych w Polsce nie będą jej sprzyjać.
Widać to doskonale na wykresie miesięcznym EUR/PLN.
Kilka miesięcy konsolidacji i brak siły na dalsze umocnienie złotówki.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to 4,4zł – 4,5zł za euro.
4,15 i 4 zł jeżeli scenariusz się nie sprawdzi.
Tak więc ten kto eksportuje powinien być zadowolony i zabezpieczyć sobie kurs w przyszłości w dowolnej formie w zależności od kwoty jaką operuje. W rejonie 100-200 tyś euro można to zrobić spokojnie na dowolnej platformie przy użyciu kontraktów cfd a większe wolumeny wiążą się już z bardziej skomplikowanymi instrumentami. Kupujący powinni zaś robić zakupy póki jest tanio, bo niżej przecież zawsze można dokupić skoro i tak się to euro wyda.

Mamy 6 kolejnych tygodni wzrostu na amerykańskim indeksie NASDAQ.
Pierwsze krótkie pozycje już w grze, bo jesteśmy na prawie samych szczytach.
Trend wzrostowy na wykresie tygodniowym trzyma się jednak nadal całkiem nieźle i nie widać tutaj objawów jakiejś większej korekty choć czas najwyższy abyśmy zobaczyli 16500 pkt.
Przed nami wybory w USA i to może być potencjalny impuls do spadków choć nikt się tutaj nie spodziewa jakichś rewelacji bez względu, który kandydat wygra.
Nie warto więc walczyć z trendem tylko grać pozycje krótkie z nowych ATH i kupno z dołków wg analizy technicznej.
Warto jednak mieć z tyłu głowy, że prawdopodobnie prędzej czy później 16500 pkt zobaczymy.

ING ma podobną sytuację jak PEKAO – mianowicie też nie zamknięta jest luka dywidendowa.
Czy zostanie zamknięta to się okaże. Przydało by się do tego wolniejsze obniżanie stóp procentowych w USA.
Wtedy banki miały by pretekst do wzrostów aż do poprzednich szczytów i później mogłyby spokojnie spadać w związku z obniżkami stóp procentowych, które są właśnie dyskontowane przez inwestorów.
Jak widać przestrzeń do spadków na ING nie jest za duża raptem około 70 zł do poziomu około 200 zł za akcję. Tak bynajmniej mówi analiza trendu, która jest podstawowym narzędziem tak rzadko jednak stosowanym przez analityków.
Wynika to z tego, że analitycy nie są praktykami – raczej piszą pod zamówienie konkretnych instytucji, które z kolei chcą zarobić na określonych ruchach. Tak działa współczesny świat dlatego nie warto korzystać z rekomendacji bankowych i należy mieć swoją głowę i ograniczać ryzyko kupując akcje.
Analityk choćby najlepszy nie odda Wam pieniędzy za swoje nietrafione typy a przecież giełda to nie kasyno. Tutaj nie należy nic typować tylko trzeźwo myśleć!
Na zakupy ING warto poczekać lub rozkładać je na kilka transz jeżeli już się akcje posiada. Jeżeli zmieni się przedział wahań to prawdopodobnie będziemy się poruszać pomiędzy 200 a 300 zł lub 200 a 260zł.

Na naszym podwórku PEKAO obsługuje 6,9 mln klientów i prawie co drugą korporację.
To, że wszystkie banki na świecie ze względu na wysokie stopy procentowe mają obecnie hossę to fakt.
Tym bardziej w Polsce przy stopach na 5,75 banki mają jak w raju!
Prezes Glapiński stóp nie obniży, bo będzie udawał, że inflacja jest i będzie nadal wysoka a wszyscy wiemy, że chodzi o to, aby banki dalej dobrze zarabiały a partia rządząca miała problemy zarówno z obsługą długu jak i niezadowolonych kredytobiorców na głowie. A później wygra PiS i powiedzą zobaczcie obniżamy stopy, bo poprzednicy tego nie robili:)
PEKAO po odcięciu dywidendy na razie nie zamknęło luki dywidendowej.
Jej zamknięcie jest na razie mało prawdopodobne choć widać, że popyt w rejonie 138 zł za akcję trzyma się dobrze.
Na wykresie widać jednak, że mamy niższe poziomy i lukę w rejonie 112 zł. Kwestia czasu jak na podstawie oczekiwań i dyskontowania niższych stóp procentowych w Polsce kurs zbada niższe poziomy.
O obniżkach mówi się na razie typując I kwartał przyszłego roku, ale póki co obserwujemy USA i jak tempo obniżek będzie działało na rynek i naszą RPP.

Najnowsze informacje o stymulacji Chińskiej gospodarki spowodowały wzrost ceny miedzi a co za tym idzie wzrost cen akcji KGHM.
Czy powstanie hossa na surowcach i związana z tanim dolarem?
Jest duża szansa, że tak, bo Chiny nie dość, że stymulują gospodarkę to jeszcze zwiększają kwotę jaką mają zasilić konto.
Rynek to oczywiście kupił, bo jest to pozytywna plotka a teraz będzie czekać na poprawiające się wskaźniki z Chińskiej gospodarki.
Walka na cła odnośnie samochodów nic tutaj na razie nie zmieni.
W listopadzie okaże się też jak nowy prezydent USA wpłynie na relacje z Chinami. Pamiętamy, że Donald Trump wprowadzał wojnę cenową i tym razem może być podobnie.
Wykres KGHM pokazuje wiele luk hossy do pozamykania co jak wiemy nastąpi, ale nigdy nie wiemy kiedy.
Najbardziej prawdopodobny zakres wahań to obecnie 140-200 zł.
Na transakcje trzeba poczekać, aż miedź zdecyduje jaki obierze kierunek. Jeżeli będzie rosła to można szykować się do otwierania pozycji krótkich typowo spekulacyjnie, bo nie gramy przeciwko trendowi.
Jeżeli cena będzie spadać będzie można się szykować w długiej perspektywie na recesję i poziom około 85 zł, gdzie mamy niezamkniętą lukę z 2022 roku.

Intel poniżej 20 USD za akcję.
Krach na akcjach w ostatnich tygodniach sprzyja analizie spółki.
Wszyscy wiedzą, że są zwolnienia, procesory nie działają itp. a mimo to może być to jedyna okazja do zarobienia w długim terminie min. 100%.
Dzisiaj możemy bowiem nabyć akcje giganta tanio jak barszcz.
Właściwie każdy inwestor długoterminowy uzna to za okazję. Nikt bowiem nie wątpi w taką spółkę jak INTEL.
Problemem jest, że przez polski rachunek maklerski takich akcji się nie kupi, ale już w XTB tak.
Zyski będą realizowane w rejonie 30 i 40 usd. Oczywiście nie wiemy kiedy i czy to nastąpi, bo w teorii firma może sobie nie poradzić, dlatego warto dywersyfikować środki i broń boże nie wkładać wszystkich pieniędzy w 1 spółkę. Każda firma może upaść a wraz z nią nasze środki będą warte 0!
Patrząc jednak, że w pandemii można było kupić tanio mcdonalda, coca-colę i netflix to intel jest podobną okazją tylko znacznie tańszą niż poprzednio wymienione.

Załamanie kursu PZU po odcięciu dywidendy ponad 5% zostało momentalnie zatrzymane.
Co ciekawe odszkodowania na zalanych terenach na pewno wypłacane będą więc jest to dziwna reakcja.
Czyżby skala wypłat nie była znacząca?
Tego na razie nie wiemy, ale wiemy, że rząd ma ochotę wydzielić PEKAO I ALIOR z grupy.
Kurs akcji był bardzo drogi, bo jeszcze w połowie roku historyczne ceny w rejonie 55 zł sprzyjały realizacji zysków.
Na razie 45 zł w przyszłości to praktycznie pewniak, ale kupowanie akcji w obecnej sytuacji to nadal duże ryzyko.
Mając jednak na uwadze, że tydzień zamknął się wzrostowo można się szykować na zakupy jeżeli ktoś akceptuje sytuację na południu Polski.
Przyszły tydzień będzie kluczowy – jeżeli kurs będzie spadał poniżej 40 zł dodamy PZU do portfela typowo pod zamknięcie luki dywidendowej.
Kurs znajduje się nadal w trendzie wzrostowym więc ryzyko jest tutaj ograniczone.
Oczywiście nie znamy skali wypłacanych odszkodowań i to jest główne ryzyko.

Orlen jak zawsze dotrzymał słowa i podzielił się z akcjonariuszami dywidendą w wysokości 4,15 zł na jedną akcję.
Wprawdzie wypłata dopiero w grudniu, ale w tym roku akcje koncernu można było kupić nawet po 60 zł.
Czy akcje Orlen-u będą tańsze?
Wszystko zależy od potencjalnej korekty na indeksach zagranicznych. Jeżeli wystąpi to potanieje wszystko, ale to co jest już dość tanie zaliczy mniejszy spadek.
Akcje naszego giganta pozostają od dłuższego czasu w przedziale 58-72 zł.
Tak więc są to potencjalne strefy zakupu i sprzedaży.
Odcięcie dywidendy i 2 dni spadków powinny na razie zakończyć drogę w dół. Wszyscy co już wielokrotnie kupowali akcje wiedzą, że rynek lubi zamykać lukę po dywidendzie w ciągu 2 tygodni od odcięcia. Czy tak się stanie tym razem zobaczymy już w przyszłym tygodniu.
Sama firma mimo słabych medialnie wyników na razie nie wykazuje negatywnych przesłanek, jedynym ryzykiem wydaje się być projekt Olefiny III, która czeka na decyzję zarządu co do jego dalszej przyszłości.
Słabo wygląda inwestycja poprzedników, która podobno jest bezsensowna z punktu widzenia opłacalności. Pewnie będzie to można ocenić za kilka lat o ile inwestycja powstanie.
Na stacjach mamy sporo niższe ceny benzyny więc pod tym kątem ludzie na pewno są zadowoleni a opozycja nie ma już o czym gadać.
Reasumując posiadacze akcji powinni bacznie obserwować kurs i indeksy zagraniczne, aby jak najszybciej realizować zyski. Inwestorzy długoterminowi z pewnością nie będą kursu obserwować aż do kolejnej dywidendy w 2025 roku, która ma być wyższa zgodnie z polityką dywidendową koncernu.

Król dolar po 3.65 zł ?
Obniżka stóp procentowych o 50 pkt. przez FED jest faktem, który już dawno był zdyskontowany przez rynek finansowy.
Skala kolejnych cięć do 3% już w przyszłym roku sprawia, że dolar powinien się osłabiać.
Wybory w listopadzie w USA to jedyny obecnie istotny czynnik ryzyka dla notowań.
Ewentualne inne ryzyka, które mogą się pojawić mogą powodować osłabienie USD/PLN w kierunku 4 zł.
Nie ma co przewidywać tylko śmiało kupować dolara, który jest tani a prawdopodobnie będzie jeszcze tańszy.
Ci co zostali z dolarem po 5 zł mogą jedynie robić lokaty, które będą coraz niżej oprocentowane. Niestety jak się kupuje walutę po cenie, która wystąpiła 2 razy przez bodajże 20 lat to nie można mieć pretensji, że się nie zarobiło.
Najważniejsze motto giełdy: kupuj tanio sprzedawaj drogo musi być wyryte w pamięci i stosowane bez zastanowienia.
EUR/USD który rośnie nie pozwoli na wzrosty USD/PLN. Już wielokrotnie pisałem o zależności tych dwóch par walutowych. Jak pierwsza rośnie to druga spada.
Cel na EUR/USD to obecnie trwałe wyjście ponad 1,1350. Na USD/PLN 3,65 zł to cena z 2020 roku i najbliższe wsparcie techniczne na wykresie.
Opór to obecnie 3,92-4,05. W tym przedziale będziemy prawdopodobnie dość długo.
Najbliższe osłabienie złotówki to potencjalna obniżka stóp procentowych w Polsce. Rynki powoli wyceniają I kwartał przyszłego roku.
Jeżeli nic się nie zmieni w tym roku to zakupy będzie można robić w najbliższym czasie.
Trzeba jednak pamiętać, że złamana linia wieloletniego trendu wzrostowego na dolarze może nas doprowadzić w przyszłości nawet do 2 zł, ale do tego potrzebny byłby kryzys rodem z 2007 roku.

Zaczynamy wrzesień czyli najważniejszy miesiąc tego roku na rynkach akcji.
Historia pokazuje, że po pierwszej obniżce stóp procentowych giełdy zawsze przechodziły w fazę bessy i recesji.
Recesja zazwyczaj nie trwa długo, bo po to się obniża stopy procentowe, aby ją zlikwidować a ludziom żyło się lepiej.
Patrząc na niemiecki indeks DAX zauważamy najsilniejszą formację odwrócenia trendu czyli młot.
Jest to oznaka, że rynek nie ma już siły rosnąć. Dodatkowo tą formację wspiera fakt, że wystąpiła ona na wykresie w skali MN( miesięczny).
Po indeksie widać też, że od 6 m-cy nie rośnie.
Mamy więc kilka argumentów do realizacji zysków i wychodzenia z niemieckich akcji.
Patrząc jednak na analizę trendu jest on nadal wzrostowy, więc do dalszych inwestycji należy dodać dozę cierpliwości i obecnie być po prostu poza rynkiem, ewentualnie grać pozycje krótkie.
Zasada sprzedawaj jak jest drogo, kupuj jak jest tanio tutaj ma oczywiste zastosowanie.
Marketingowe informacje, że Warren Buffett pozbył się dużej części akcji i czeka na gotówce mogą wspierać ten przekaz.
Do 18 września rynek może jednak dalej rosnąć, bo FED obniży stopy tylko nikt nie wie o ile pkt.
Reasumując shorty w grze z zasięgiem 17000 i niżej. W przypadku dalszych wzrostów należy je jednak zamknąć ze stratą lub zacząć dokładać kolejne jeżeli indeks będzie dalej rósł.

Eurodolar czyli najpopularniejsza para światowa rośnie.
Wycenia oczekiwane od dawna obniżki stóp procentowych w USA.
Czy nastąpią dowiemy się we wrześniu. Wielkim zaskoczeniem będzie jeśli FED nie dowiezie obiecanych obniżek.
Prawdopodobieństwo odwrócenia trendu na EUR/USD na spadkowy jest minimalne.
Nawet ewentualny kryzys dalej osłabiałby dolara więc EUR/USD będzie rosło.
A zatem USD/PLN będzie spadał co już widać po nowych minimach z piątku w postaci 3,87.
Atrakcyjny handel zacznie się więc na dolarze, bo nowe poziomy i łapanie nowych zleceń jest ku temu okazją.
Na razie brak znaczących ryzyk i dopiero ewentualne nowe ryzyka będą windować kurs USD/PLN w kierunku 4,30 gdzie mamy pozostawioną lukę bessy. Za jakiś czas będzie ona zamknięta jak zawsze, ale nie warto na to czekać, bo może to potrwać nawet kilka lat.
Należy się skupić obecnie na handlu krótkoterminowym, bo cały rynek czeka na sprawdzenie przepowiedni, że po pierwszej obniżce stóp będzie bessa.
Na razie na to nie wygląda, ale warto być ostrożnym i realizować zyski przed najbliższym posiedzeniem FED.

Tak jak pisałem w analizie S&P500 na 2023 rok hossa okazała się mocna i wywindowała giełdy w USA na kosmiczne poziomy.
Krzyż na wykresie nie wróży niczego dobrego na sierpień i dalszą część roku jeżeli weźmiemy pod uwagę spadki giełd po każdej obniżce stóp procentowych w przeszłości.
Obniżki stóp sprawiają, że drożeją obligacje więc trzeba je kupować. Proste i logiczne.
Na razie jednak póki co mamy nadal trend wzrostowy na głównym amerykańskim indeksie.
W tle jest natomiast dużo plotek o braku płynności w bankach, o załamaniu na rynku nieruchomości komercyjnych i spadkach cen w innych państwach. Potencjalne wojny i konflikty i słabe współczynniki z gospodarek mówią o recesji, która pewnie nadejdzie za jakiś czas.
Typowo z wykresu widać, że czas na powrót do 4700 pkt. czyli zwykła korekta przed nami a później zobaczymy.
Jeżeli korekty nie będzie to nie ma sensu kupować akcji na samym szczycie, bo zawsze to kończy tak samo.

Zmiana trendu na spadkowy na akcjach JSW nie jest dla wszystkich jasna.
Jednak nie ma co do tego żadnych wątpliwości każdy kto rozumie definicje trendu.
Widać na wykresie, że droga do 8 zł za akcję pozostaje otwarta a poziom około 35 zł będzie służył jako potencjalny sufit, który należy przebić.
Jeżeli założymy, że spółka jeszcze przez kilka lat nie upadnie to można być spokojnym o akcje i cały czas sobie zarabiać.
Kupowanie przy spadającym rynku jest bardzo łatwe jeżeli ktoś rozumie podstawowe zasady trednu.
Co może tutaj pójść nie tak?
Otóż jak zawsze w takich spółkach decyduje polityka. Jedna informacja, że coś z czymś łączymy lub wydzielamy spowoduje duże zmiany cen tych akcji w każdą możliwą stronę. Tak więc znając to ryzyko lepiej unikać inwestowania dużych kwot. Zawsze lepiej skupić się na spółkach z większym majątkiem i lepszymi perspektywami.
Jak wiadomo nic dobrego na razie węgla nie czeka.

Orlen zakupiony ponownie i znowu pod dywidendę we wrześniu. Czy do tego czasu urośnie to się okaże.
Jeżeli będzie po 72 zł to znowu się go szybko sprzeda na dywidendę nie czekając a jeżeli będzie spadał to zakupi się więcej akcji. 4,15 zł dywidendy przy kursie 60 zł daje 6,9%.
Póki co giełdy światowe muszą spaść niżej, aby pociągnąć za sobą kurs akcji.
58-60 zł to cena która od dawna równoważy rynek i tutaj należy się spodziewać dużych zleceń.
Kurs porusza się od dłuższego czasu w kanale wzrostowym, ale nie zanosi się na wybicie.
Tak więc mamy stabilny trend boczny w którym bardzo łatwo się zarabia.
Polski rynek spodziewa się obniżki stóp do 4% więc już wkrótce lokaty itp. sprawią, że takie dywidendy będą bardzo mile widziane wśród zwykłych zjadaczy chleba.

Piękne spadki po zniżce cen miedzi na akcjach KGHM w lipcu.
Doskonała okazja do zakupów po 127 zł i już dzisiaj w zysku po 135 zł.
Czy dołki zostaną pogłębione zależy w głównej mierze od giełd amerykańskich a one po posiedzeniu FED z wczoraj mają się znakomicie i dziś zobaczymy czy to była tylko chwilowa euforia.
Jeżeli USA będzie jeszcze rosło to na pewno pomoże KGHM urosnąć może nawet do 150 zł.
Na wykresie w skali D1 mamy zmianę trendu na spadkowy i raczej tak to powinno wyglądać skoro wszyscy już piszą o bessie w skali globalnej.
Dalsze zakupy będzie można dokonywać jak już giełdy światowe się zdecydują na kolejny ruch a musi to nastąpić w najbliższym miesiącu. Potencjalny kanał w którym znajduje się kurs służy za przybliżony poziom zakupów.
Czy sprawdzi się historia mówiąca o spadkach po pierwszych cięciach stóp procentowych w USA wkrótce się dowiemy.

Bańka na Nasdaq trwa w najlepsze. Kurs urósł około 10 000 pkt a nie widać nawet jednej normalnej korekty. Co ciekawe nie widać też otwierania długich pozycji a wzrosty odbywają się z udziałem większej ilości sprzedających.
To się nie może dobrze skończyć. Czy impulsem będzie obniżka stóp? Czas pokaże.
Na razie dużo się mówi o problemach Amerykańskich banków, ale rynek nic sobie z tego nie robi.
Tematu AI mają już dość wszyscy, bo przypomina bańkę internetową.
Buybacki w USA to coś niesamowitego, ale oficjalnie nikt nie powie, że to dlatego rosną ceny akcji.
Jest więc dużo informacji, ale póki co rynki wydają się być na narkotykach. To nie jest normalne, że coś rośnie w takim tempie przy stopach procentowych na maksymalnych poziomach.
Reasumując powinniśmy zobaczyć wkrótce 19 000 a później 16 000. Tak będzie wyglądać normalność.

Dolar poniżej 3,90 może się pokazać już niedługo. Jednak może to być pułapka, bo jak wiadomo w Polskiej gospodarce nie dzieje się za dobrze, choć inflacja już za bardzo nie rośnie.
Oficjalnie stopy procentowe nie są obniżane, ale za jakiś czas okaże się, że gospodarka nie ma siły rosnąć.
Wtedy może być już za późno. Niestety obecnie mamy dalej wojnę polityczną i to jeszcze trochę potrwa.
USD/PLN spada, aby wybić nowe minima, bo tylko nowe zlecenia mogą podbić kurs wyżej.
Rośnie także EUR/USD, bo rynki nadal wyceniają obniżki stóp w Stanach. Nadal 3 w tym roku.
Bardzo ciekawie przedstawia się sytuacja jeżeli FED faktycznie te stopy zetnie. Czy dolar przestanie się osłabiać i czy giełdy zaczną spadać.
Na razie na to wygląda. Aby na tym zarobić trzeba nakupić USD/PLN po jak najniższej cenie i to się właśnie dzieje.
Minimalny poziom to obecnie 3,60 i tak kurs może zmierzać, ale jeszcze w międzyczasie sporo razy urośnie i będzie można zarobić.
Jest jeszcze jedna opcja jeżeli idzie kryzys to może być 2 zł:)

Mbank dokonał idealnej korekty do 570 zł. i obecnie koryguje potężny spadek z 750 zł.
Ktoś kto myślał, że banki mogą wiecznie rosnąć się przeliczył.
Obecnie wzrosty mogą dotrzeć nawet pod 700 zł. ale do tego potrzebne by były kolejne dalsze wzrosty na światowych giełdach, a to powoli zacznie być problemem chyba, że wyniki spółek będą spektakularne.
Wtedy chwilowo możemy zobaczyć jeszcze wzrosty, a później spadki, bo spektakularnych wyników nie jest łatwo polepszyć.
Na daną chwilę najbardziej prawdopodobny scenariusz to spadki w rejon 500 zł, ewentualnie 480 zł, gdzie czeka na algorytmy luka hossy od dawna czekająca na zamknięcie.
Banki w Polsce powoli będą odczuwały zadyszkę i szykowały się na obniżki stóp procentowych.
Prezes na razie to neguje, ale jego kadencja i to, że już 40% banków na świecie obniżyło stopy sprawi, że będzie musiał zmienić zdanie, a tego rynek w ogóle nie wycenia.
Wszystkie fundusze obligacji w tym roku raczej nie zarobią, ale na kolejne lata ich wyniki wydają się być niezagrożone.

To już 9 m-c bez korekty na niemieckim indeksie dax.
Niemcy mimo słabych lub bardzo słabych danych z gospodarki trzymają się dobrze na giełdzie.
To właśnie oznacza, że giełda a rzeczywista gospodarka to zupełnie inne kwestie.
Najlepsza analiza fundamentalna nie sprawi więc, że akcje będą rosły.
Pewnie stąd wziął się podział na zwolenników analizy technicznej lub fundamentalnej.
Ja nie jestem żadnym z nich ponieważ najlepiej zastosować podejście szukania popytu na wykresie i stąd są dopiero efekty. Jeżeli ktoś wierzy w samą firmę to może oczywiście inwestować w nią długoterminowo i pewnie zarobi, ale kto z nas ma czas czekać 5-10 lat na zyski?
Wracając do dax-a to obecnie poziom 18000 pkt. trzyma się znakomicie.
Natomiast rejony 17000 są nadal nie potwierdzone co musi stać się prędzej czy później.
Mając taką wiedzę kierunek jest znany i zobaczymy czy lipiec lub sierpień da nam potwierdzenie tego poziomu.
Możliwe jest jeszcze tzw. wycięcie rynku czyli szybki ruch powyżej 19000 i gwałtowny spadek. Duzi gracze często to robią, aby zmylić innych.
Kolejne poziomy to 15000 i 12000 a wynika to ze zwykłej analizy trendu.
Należy więc ograniczać ryzyko kupna na 17000, bo pandemię pamiętamy.
Dodatkową wskazówkę daje krótkoterminowo volumen, który wskazuje, że ostatnie wzrosty łączyły się z większą liczbą sprzedających co zazwyczaj prowadzi do spadków.

Niepowodzenia w shortach na bitcoina od wielu tygodniu znanego spekulanta sprawiają, że warto zrobić analizę tego egzotycznego instrumentu.
Inwestowanie przez brokerów forexowych jest średnio opłacalne, bo swapy i duże depozyty do tego zniechęcają.
Trzeba powiedzieć konkretnie, że mamy trend wzrostowy i póki poziom 65 000 nie zostanie mocno złamany to nie ma mowy o spadkach.
Jeżeli ktoś rozumie jak działają zlecenia to wie, że shorty można robić dopiero jak będzie nowe ath a najlepiej robić longi i grać zgodnie z trendem.
Trend is your friend. Granie shortów może się skończyć tak jak shortowanie CHF/PLN kilka lat temu.
Granie na krótko może być krótkoterminowe i to jest najrozsądniejsze rozwiązanie.
Do prognozowania zasięgu wzrostów można użyć zniesień fibo i tak 161,8 wypada w rejonie 100 000 usd:)

Jak coś urośnie to spaść musi!
Tak najprościej można podsumować notowania wszystkich banków w Polsce.
Mbank zmierza powoli do celu w rejonach 580-510 zł. Gdzie się zatrzyma nie wiadomo, natomiast jeśli dojdzie do tych poziomów i pojawi się popyt to będzie można rozgrywać odbicie i zgarnięcie ok 100-150 zł na akcje.
Banki jak wiadomo zarabiać będą mniej, bo po końcu kadencji obecnego prezesa powinny być obcięte stopy procentowe i skończy się eldorado lobby bankowego.
Jutro decyzja w tej sprawie ECB i ciekawy jest wynik tego posiedzenia jak i reakcja giełd. Zazwyczaj rozpoczynało to spadki i zobaczymy czy historia się powtórzy. Tydzień później będzie FED i rynek będzie już rozegrany a następnie ruszy we właściwym kiedynku.
Amerykanie trzymają się mocno i póki co nie odpuszczają:)
Banki wywindowane przez ostatni rok będą dołować giełdę, ale znakomicie nadają się na spekulację na drugą część roku.

Pięknie rozegrane wzrosty na PGE w 2 tygodnie. Kto by się spodziewał 7,7 zł w takim tempie.
Była to piękna okazja do zarobku. Typowa spekulacja.
A jak spekulować to na całego więc czemu nie drugi raz?
Zlecenia warto już poustawiać, bo mamy lukę hossy i trzeba ją zamknąć.
Czy to się sprawdzi do 12 czerwca przed FED – zobaczymy.
Algorytmy już pracują a po piątku, gdy wyciągnęły USA do góry sytuacja jest nadal niepewna z lekkim przekonaniem i przewagą spadków oraz pewnością co do kolejnej korekty czy fali spadków, aż do potwierdzenia wsparcia.
PGE jest fajną spółką do spekulacji, bo energetyka cały czas dynamicznie się zmienia. Dużo plotek i decyzji sprzyja ruchom na akcjach. Goldman Sachs, który jest liderem obrotu na GPW z pewnością takie spółki lubi.
Przyjemnie się kupuje kilka tysięcy tak tanich akcji. Człowiek czuje się jak milioner:)
Dzisiaj póki co na otwarciu wszystko na dużych plusach po końcówce sesji w USA, ale to dopiero poniedziałek więc nie ma co do tego przywiązywać uwagi. Na ceny warto czekać, bo jak nie ta okazja to będzie inna.
Każdy kto wsiada do rozpędzonego pociągu wie jakie to duże ryzyko.

Szaleństwo na KGHM już zrealizowane i czas teraz na dalsze wzrosty lub korektę w USA i poziom 120 zł za akcję.
Co się wydarzy tego nie wiadomo, ale jak zawsze nie wróżymy ze szklanej kuli tylko patrzymy na wykres.
Na razie mamy mocne 2 tygodnie realizacji zysków po prawie 70% wzroście ceny akcji.
Kiedy wystąpi popyt zobaczymy.
12 czerwca mamy posiedzenie FED i pod to rynek będzie rozgrywał czerwiec.
Wydaje się, że możemy rosnąć, aby później spadać po braku obniżek i jastrzębim nastawieniu FED-u.
Jak wiadomo na giełdzie jest tylko chciwość i strach. Nie ma tutaj miejsca na logikę i filozofię.
Kiedy więc zacząć kupować akcje? Nie ma na to recepty, ale największe zlecenia czekają raczej poniżej 140 zł. Trend jest jednak nadal wzrostowy i te 140 zł może nigdy nie wystąpić.
Od tego są jednak inne instrumenty, aby szukać okazji i zlecenia z limitem, aby czekały na okazję i dokonały zakupu za nas.

Słabsze wyniki i mniejsze zyski sprowadzają kurs państwowego giganta poniżej 65 zł.
Jest to idealna okazja pod zakup z myślą o dywidendzie planowanej we wrześniu.
Oczywiście kurs może być jeszcze niżej, ale już przy 65 zł mamy około 6,5% dywidendy.
W ostatnim czasie można też było zauważyć pewną prawidłowość we wzroście kursu im bliżej było do wypłaty dywiendy.
Kupując więc obecnie może się okazać, że sprzedaż będzie szybka i na dywidendę nie będziemy czekać.
Dużo zależy jak zawsze od USA, które chyba jednak nie obniży stóp w tym roku:)
W tym tygodniu czeka nas pierwsza obniżka w ECB a przynajmniej rynek tak myśli.
Zobaczymy jak zareagują światowe giełdy i dolar w stosunku do EUR/USD.
Pan Obajtek na razie ma w głowie tylko wybory więc już za tydzień będzie się stawiał na komisje i prokuratury, bo obecnie to nie jest dobry moment jak twierdzi.
Ceny na stacjach jakoś dziwnie niskie? Czyżby takie samo zagranie jak PiS-u przed wyborami?
Akcjonariusze Orlenu muszą się nastawić na jeszcze niższe ceny, co będzie tylko okazją do dalszych zakupów.
Wszyscy nie wierzący w Orlen kupią zapewne coś innego, a technicy będą nadal rozgrywać piękny kanał wzrostowy.

Inwestując w akcje KGHM – koniecznie trzeba obserwować ceny miedzi.
Często zdarza się, że ruch na akcjach wynika z wyższej prognozowanej ceny miedzi w przyszłości.
Obserwując więc popyt na miedzi i tanie akcje KGHM-u jesteśmy w stanie dokonać zakupu akcji w bardzo dobrej cenie i spokojnie czekać na wzrost ceny surowca, który pociągnie za sobą wzrost ceny akcji.
Jeżeli ktoś kilka lat inwestuje na akcjach KGHM-u to wie, że są to akcje idealne, bardzo zmienne, dające dużo zarobić i idealnie odwzorowujące ceny miedzi.
Matematycznie warto też przeanalizować zmienność, aby rozumieć jakie są przedziały wahań cen.
Poza pandemią wszystko działa mniej więcej w tych samych ramach cenowych od dłuższego czasu.
Obecnie na miedzi obserwujemy już problemy ze wzrostem a kghm rośnie na nowe szczyty.
To potencjalne ostrzeżenie przed najbliższym spadkiem cen. Jest jeszcze szansa na wybicie nowych szczytów na miedzi więc warto dopiero szykować się do rozgrywania krótkich pozycji na akcjach.

Jaki jest przepis zarabiania na spółkach energetycznych w Polsce?
Najpierw jak w wielu podobnych przypadkach wypuszcza się informację, że spółki będą dotować nierentowne kopalnie.
Kurs spółek spada 10% w jeden dzień.
Następnie należy zakupić akcje po sygnale kupna( każdy ma swój sygnał), a po 2 tygodniach rząd wycofuje się z postulatu dotowania kopalni i akcje są już 15% droższe.
Tak wielokrotnie było na JSW, PGE i Tauronie i tak jest w tym przypadku.
Po ile wypada się pozbyć akcji PGE? To zależy od horyzontu inwestycyjnego.
Jeżeli ktoś spekuluje krótkoterminowo to już dziś sprzedał akcje, a jak ktoś inwestuje długoterminowo to już poczeka sobie do 9-10 zł.
Na razie warto obserwować sytuację i czekać na sygnał sprzedaży, który na pewno się pojawi w najbliższych dniach lub tygodniach.

Wszyscy posiadacze akcji powinni być świadomi, że analiza powinna zacząć się od indeksu SP500.
Tak jak sprawują się Amerykanie tak sprawuje się cały świat. Jak giełda w USA spada, wszystkie spadają i odwrotnie. Odchylenie od tego założenia są minimalne.
W jakim jesteśmy miejscu na amerykańskiej giełdzie?
Otóż jesteśmy w trakcie korekty. I teraz pytanie jak zakończy się miesiąc.
Jeżeli giełda w USA zrobi nowe ATH to znaczy, że może jeszcze rosnąć i na korektę poczekamy.
Jeżeli miesiąc zamkniemy spadkowo tzn. że korekta trwa nadal.
Dzisiejsze wzrosty są robione specjalnie, aby przysłowie sell in may and go away było nieaktualne w tym sezonie.
Akcje trzeba sprzedać ulicy jak najwyżej( czytaj nabrać ulicę, że to jest dalej hossa).
Prognozowanie nie ma sensu. Trzeba jedynie patrzeć na wykres świec japońskich i co tydzień zmieniać ewentualny kierunek, aby nie zostać z akcjami.
Na razie poziomy 4700 pkt na SP500 są kwestią czasu i wtedy będzie się można zastanawiać nad dalszymi ruchami.
Nawet jak ten scenariusz nie zadziała to prędzej czy później algorytmy zjawią się na tym poziomie i warto o tym pamiętać będąc posiadaczem akcji.

Kghm po 150 zł a rekomendacje są nawet 172 zł( zmienione ze 100 zł) co pokazuje jak bardzo mylą się analitycy.
KGHM urósł po opublikowaniu ogromnej straty co także wskazuje, że cena sprzedaży miedzi gra tutaj najważniejszą rolę.
Co jest przyczyną drogich surowców – jak zawsze słaby dolar. Co ciekawe jednak ten dolar nie jest słaby, bo obniżki stóp procentowych się oddalają a wręcz zanikają. Mamy więc do czynienia jakimiś anomaliami.
Korekta cenowa na rynkach akcji z kwietnia to prawdopodobnie początek więc warto rozważać upłynnienie akcji. Kolejny tydzień powinien dać tutaj odpowiedź jeżeli będzie spadkowy. Na razie hossa na akcjach KGHM-u trwa w najlepsze podobnie jak rajd cen miedzi.
Każdy rajd się kiedyś kończy o czym przekonali się fani KAKAO które spadło bardzo mocno w ostatnim czasie. Podobnie może być z NVIDIA. Jak mawiała moja Pani profesor z SGH – co urosło spaść musi.
Na dzień dzisiejszy rozgrywamy pozycje krótkie na akcjach Kghm z planem na zakup jeżeli cena wróci zgodnie z analizą techniczną. Pomóc temu powinna korekta w USA, która się prędzej czy później wróci na rynek.

Akcje Orlenu po ponad roku doszły w rejon 71 zł domykając lukę dywidendową.
Mamy już nowego prezesa Ireneusza Fąfarę. Kolejne wiadomości o śledztwach i rewelacjach wokół Daniela Obajtka nie działają na akcjonariuszy. Praca w warunkach dalekich od normalności pokazana przez TVN wskazuje na wiele nieprawidłowości. 17,2 mld odpisów także.
Kurs akcji jednak nic sobie z tego nie robi i mamy 3 m-c wzrostów, ale nadal poniżej 70 zł.
Pozytywną wiadomością jest planowana we wrześniu dywidenda w wysokości 4,15 zł na akcję i sporo środków przekazanych na kapitał zapasowy.
Inwestorzy chcący skorzystać z dywidendy będą się szykować do zakupów akcji w jak najniższych cenach.
Na dzisiaj rejon 60 zł i niżej jest już atrakcyjny, ale do tego są potrzebne rewelacje medialne lub korekta na rynkach akcji.

W kwietniu zaczyna się sezon dywidend w bankach. ING około 9,5%. Pekao około 11%. Citi Handlowy około 11%. Kolejne banki i firmy w kolejnych miesiącach.
Warto będzie na pewno rozważyć ORLEN i PZU.
Problemem w tym roku jest napompowana giełda w Polsce. Akcje banków są bardzo drogie, bo mają za sobą około 5 m-cy bezustannych wzrostów. Ryzyko zakupu pod dywidendę jest więc bardzo wysokie.
Warto dobrze przeliczyć czy stać nas na zostanie z akcjami banków jeżeli dywidenda wpłynie nam na konto, ale kurs nie urośnie. Drugim problemem choć mniejszym jest to, że wszystkie banki mają zbliżony dzień dywidendy. Może więc uda się tydzień po tygodniu zgarniać po 10%, ale jest to sytuacja niekorzystna, bo może się nie udać sprzedać banku A, aby kupić kolejny bank B pod dywidendę.
Trzeba poczekać na walne zgromadzenia i dopiero wtedy zrobić strategię pod zakupy. Całe szczęście, że ten tydzień powinien dużo wyjaśnić. Jeżeli będzie spadkowy to zakupy akcji będzie można zrobić taniej a co za tym idzie bezpieczniej.
Przy prognozach JPMorgana o spadku SP500 nawet o 20% trzeba być ostrożnym.
Korekta na rynkach akcji jest już niemal pewna a trzeba pamiętać, że odcięcie dywidendy na wykresie nie jest jakoś specjalnie oznaczone. Widać po prostu lukę. Jeżeli nie wiemy, że to dywidenda będzie to dla nas luka bessy i luka może nie zostać zamknięta.
Przypominam, że aby załapać się na dywidendę trzeba kupić akcje min. 2 dni wcześniej przed dniem dywidendy. Już przed dniem dywidendy z ceny akcji zostanie odcięta kwota dywidendy.
Warto też sprawdzić terminy wypłaty dywidend, aby nie być zaskoczonym.
Czy wato w tym roku pojąć ryzyko? Wszystko zależy od horyzontu czasowego. Trzeba też pamiętać, że banki powinny teoretycznie dalej dobrze zarabiać, bo obniżki stóp procentowych są na razie odraczane w czasie, choć Szwajcarzy już je obniżyli co może być jakimś znakiem, że coś wiedzą.
Trzeba wziąć pod uwagę, że rynek zacznie wkrótce dyskontować mniejsze zarobki banków wynikające z obniżek stóp procentowych.
Powodzenia.
Mamy 4 miesiąc wzrostu ceny ropy i nadal wysokie ceny na stacjach benzynowych, które jednak widocznie odstają od wzrostu ceny na rynku.
Większe podwyżki na stacjach mogą nadejść jeżeli ropa ma zamiar osiągnąć 120 usd za baryłkę.
Najpierw jednak musi przejść poziom 96 usd następnie go potwierdzić i dalej rosnąć.
Można to trochę tłumaczyć atakami na rosyjskie rafinerie itp., ale prawda jest taka, że wszystkie surowce rosną już jakiś czas.
Zamknięcie z zeszłego tygodnia na poziomie 91 oznacza, że przed nami finałowa rozgrywka między pozostaniem w trendzie bocznym 70-90 a zmianą tendu na wzrostowy do czego potrzeba przejścia powyżej poziomu 96 usd.
Nie ma sensu prognozować przyszłości tylko rozgrywać to co widzimy. Wszystko powinno się wyjaśnić w najbliższym miesiącu lub dwóch.

Złoto najdroższe w historii. Ponad 2300 usd.
Przez ostatnie dwa miesiące podrożało ponad 200 usd i na wykresie MN jest to trend wzrostowy.
Wszystko się zmieniło w 11.2023 kiedy spadające złoto wymazało wszelkie spadki.
Jako towar złoto zawsze będzie miało wartość, ale do spekulacji jest raczej słabe, bo mało zmienne.
Na daną chwilę można założyć korektę, ale nie ma jeszcze żadnych powodów do zmiany trendu.
W mediach można już wyczytać, że kolejny poziom to 3000 usd i można się z tym zgodzić, bo inwestorzy lubią okrągłe poziomy.
Złoto często wyprzedza fakty więc pytanie co powoduje obecne wzrosty?
Jeżeli zaczyna się okres drożejących surowców to można się spodziewać uderzenia kolejnej fali inflacji.
Czy tak będzie zobaczymy już w tym roku, bo politycy prześcigają się w deklaracjach o tylko chwilowym jej spadku.

No mamy pierwsze problemy z dalszymi wzrostami cen akcji Mbanku.
4 tygodnie, ale nadal brak solidnego sygnału od sprzedaży akcji.
Jednak jak wiadomo trzeba patrzyć na indeksy w USA i Niemczech a te zawracają.
Jeżeli ktoś jeszcze nie sprzedał akcji banku to pewnie powinien się zastanowić nad realizacją zysków.
Najbliższe tygodnie lub już przyszły tydzień będzie decydujący. Zaczyna się też sezon dywidend na krajowym bankowym podwórku. 10% to nie lada gratka dla indywidualnych inwestorów.
Jeżeli zagranica zakupiła akcje polskich banków to teraz będzie je próbowała sprzedać z zyskiem a odbiorcą będą właśnie nieświadomi klienci indywidualni kupujący pod dywidendę. Czy tak to zostanie rozegrane zobaczymy już niedługo.
Mbank nie zarabia więc dywidendą nie ma się co interesować, ale wycena akcji jest potencjalną okazją do zawierania krótkich pozycji.

Ale się działo na miedzi i akcjach KGHMU. Poziom 108-110 znowu zadziałał.
Istne szaleństwo dokonało się podczas dwóch ostatnich tygodni. Akcje po informacjach o odpisie w wysokości ponad 4 mld zł spadły, po czym nastąpiło mocne kupno i kurs zamknął tydzień w rejonie 128 zł czyli z grudnia 2023 roku.
Popyt nie wydaje się słabnąć więc możemy obserwować rajd do 150 zł, ale do tego jest potrzebny dalszy wzrost cen miedzi.
Dlaczego surowce rosną( złoto, ropa, miedź)?
Nie wiadomo. Skoro jednak rosną to wydaje się, że wyceniają słabego dolara. Z drugiej jednak strony dane w USA są bardzo dobre. W pt. 300k nowych miejsc pracy.
Czyżby jakiś kryzys był przed nami? Dlaczego dolar ma być tańszy skoro podwyżki stóp w Stanach się oddalają.
Nie wiadomo co wyceniają dziś drożejące surowce. Może brak recesji? Może miedź wycenia rosnący popyt ze strony samochodów elektrycznych.
Najbliższy tydzień będzie ciekawy, kurs musi dalej rosnąć, aby zmienić trend z bocznego na wzrostowy.
Czy tak się stanie zobaczymy raczej na pewno w kwietniu.

© 2018-2025 JC CONSULTING Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dumnie wspierane przez WordPress | Motyw: Wallstreet od Webriti